Adrian Bartosiński nie gryzie się w język. Mistrz wagi półśredniej KSW w rozmowie z naszą redakcją wrócił do przegranej z Mamedem Khalidovem, ocenił szanse Pawła Pawlaka w starciu z legendą oraz jasno postawił sprawę w kwestii swojego kontraktu. Było o „głupim momencie kariery”, możliwej zmianie pracodawcy i szybkim powrocie do klatki.

„Byłem w głupim momencie kariery. Trochę odj*bało”

Adrian Bartosiński po raz pierwszy tak otwarcie odniósł się do swojej porażki z Mamedem Khalidovem.

Byłem w bardzo głupim momencie swojej kariery, bo już – trzeba to powiedzieć wprost – trochę odj*bało. Nie słuchałem tak trenera jak powinienem i nie ułożyło się to wszystko jak powinno do tej walki.

Mistrz podkreślił jednak, że nie żałuje tamtego starcia.

Nie żałuję w ogóle wyniku tamtej walki, bo wpłynęło to na mnie jako zawodnika. Szkoda tylko, że trafiło się to w takim momencie kariery.

Pawlak – Khalidov? „Paweł jest w peaku”

Bartosiński przyznał, że zestawienie Pawła Pawlaka z Mamedem Khalidovem jest dla niego niezwykle ciekawe. Jego zdaniem aktualny mistrz wagi średniej znajduje się w idealnym momencie kariery.

Paweł ma niewygodny styl. On dąży po prostu do wygranej. Jest w idealnym momencie, w peaku swojej fizyczności i IQ walkowego.

Jednocześnie zaznaczył, że Khalidov to rywal nieobliczalny, co czyni zestawienie jeszcze bardziej interesującym.

Za Mamedem przemawia to, że jest nieobliczalny i nieprzewidywalny. Bardzo chcę zobaczyć tę walkę.

Szybki powrót i „ratowanie main eventu”

Bartosiński wróci do klatki już w marcu w Gorzowie, gdzie skonfrontuje się z Madarsem Fleminasem. Jak sam przyznał, decyzja zapadła błyskawicznie – kosztem… wakacji.

Siedzę sobie, piję kawę, poniedziałek rano, a szef pisze: „Adrian, jak wstaniesz, zadzwonisz”. Poszedłem na trening, zrobiłem pięć rund sparingów i dogadaliśmy się.

Mistrz podkreśla, że jest zdrowy i chce bić się częściej.

Trenuję cały rok. Jestem cały czas w formie. Po co tyle zapierd*lać, jak biję się mało razy?

Fleminas jako wyzwanie

Choć część kibiców mówi o „mismatchu”, Bartosiński widzi w tym starciu konkretny cel.

Dla mnie challengem jest go skończyć, bo nikt go w KSW nie skończył.

Co z kontraktem? „Czas pokaże”

Najbardziej intrygujący wątek dotyczył przyszłości mistrza w KSW. Bartosiński nie chciał jednoznacznie deklarować planów, ale nie zamknął żadnych drzwi.

Na razie jestem zawodnikiem KSW i jestem z tego bardzo zadowolony. Jak coś się wydarzy w przyszłości, to na pewno się dowiecie.

Zapytany wprost o ewentualną zmianę pracodawcy jeszcze w tym roku, odpowiedział wymijająco:

Jakby wszystko się ułożyło, byłoby fajnie… ale na razie mam kontrakt z KSW. Dobrze mi płacą.

Rewanż z Salahdinem?

W sprawie potencjalnego rewanżu z Salahdinem Parnassem mistrz przyznał, że na ten moment nie ma żadnych konkretów.

Wiem, że ma kontrakt do maja. Co dalej – nie mam pojęcia.

Wywiad pokazał jedno – Adrian Bartosiński jest dziś dużo bardziej świadomym zawodnikiem niż w momencie walki z Mamedem Khalidovem. I choć oficjalnie pozostaje skupiony na najbliższym rywalu, temat przyszłości i możliwej zmiany kierunku kariery wisi w powietrzu.

foto: KSW