Po kontuzji, zmianie podejścia i pełnym skupieniu na przygotowaniach – Albert Odzimkowski wraca do gry w zupełnie innym miejscu mentalnym. Przed starciem z Andim Vrtaciciem mówi wprost: to może być końcówka jego kariery, dlatego chce ją przeżyć świadomie i na własnych zasadach.

Powrót Odzimkowskiego na kartę XTB KSW 117 miał nastąpić wcześniej, ale wszystko pokrzyżowała kontuzja kolana już na pierwszym sparingu. Teraz jednak jest gotowy – fizycznie i mentalnie.

„Nie będzie nudy” – zapowiedź wojny finisherów

Albert Odzimkowski nie ukrywa, że zestawienie z Andim Vrtaciciem to gwarancja mocnej walki.

Spotyka się dwóch finisherów. Nie będzie nudy w tym pojedynku. Andi jeśli widzi szansę na skończenie walki, to robi to w bardzo widowiskowy sposób. Ja też mam czym uderzyć.

Polak dobrze rozpracował rywala i wskazuje jego najmocniejsze strony.

Ma kapitalne warunki fizyczne, dobrze pracuje na nogach i świetnie maskuje kopnięcia. Buduje akcje, przygotowuje każde uderzenie. Jeśli ma dystans, jest naprawdę bardzo groźny.

Nowy Odzimkowski. „Nauczyłem się mówić nie”

Największa zmiana zaszła jednak poza klatką. Tym razem zawodnik całkowicie odciął się od obowiązków medialnych i skupił wyłącznie na treningach.

Nie robiłem programów, nie komentowałem walk. Skupiłem się tylko na przygotowaniach.

To duża różnica względem wcześniejszych obozów, kiedy – jak sam przyznaje – brał na siebie zbyt wiele.

Zawsze chciałem wszystkim pomóc, ogarniałem tysiąc spraw. Teraz nauczyłem się mówić nie i skupiłem się na sobie.

„Mam 37 lat. To już końcówka drogi”

Odzimkowski nie ukrywa, że patrzy na swoją karierę z szerszej perspektywy.

Mam 37 lat. Może zostały mi dwa, trzy lata kariery. Wchodzę do walki z wdzięcznością, że mogę to robić. Za kilka lat zostaną tylko wspomnienia. Gdy byłem dzieciakiem, brałbym w ciemno to, gdzie jestem dzisiaj.

Klucz – głowa i balans

W przygotowaniach ogromną rolę odegrała praca mentalna, która – jak podkreśla – nie polega na prostych hasłach motywacyjnych.

To nie jest tak, że ktoś ci mówi: jesteś dobry. Chodzi o to, żeby umieć się pobudzić albo wyciszyć w odpowiednim momencie. Wizualizacje, oddech, kontrola emocji – to są narzędzia, które wykorzystuję. Widzę, że to działa.

Zawodnik podkreśla też znaczenie dyscypliny i organizacji dnia.

Nie improwizuję. Wstaję, robię oddechy, zimna woda, zapisuję plan dnia i realizuję go krok po kroku. To daje spokój i kontrolę.

Analiza pomaga, ale w klatce rządzi instynkt

Jako analityk i komentator Odzimkowski spędza dużo czasu na rozkładaniu walk na czynniki pierwsze. Dziś traktuje to jako atut.

Kiedyś analiza mnie obciążała. Teraz mnie uspokaja, wiem czego się spodziewać.

Jednocześnie zaznacza, że w walce wszystko może się zmienić.

W klatce włącza się instynkt. Możesz mieć plan, ale jeden cios zmienia wszystko.

Jasny plan na sobotę

Odzimkowski podkreśla, że kluczem będzie odpowiednie zarządzanie energią i cierpliwość.

Nie można się wystrzelać. Trzeba mieć siły na kolejne zrywy. Andi ma świetne cardio, więc to będzie bardzo ważne.

Na Torwarze zobaczymy więc zawodnika nie tylko przygotowanego fizycznie, ale przede wszystkim poukładanego mentalnie – i świadomego tego, o co walczy.

Zobacz takżeDaniel Rutkowski wraca do KSW: „Nie odszedłem stąd nigdy – tylko mnie długo nie było”