Były mistrz UFC w wadze ciężkiej Andrei Arlovski przerwał milczenie po głośnej bójce na zapleczu gali w Miami. W krótkim, ale stanowczym oświadczeniu jasno podkreślił, że nie „pobił” nikogo – jego zdaniem doszło do realnego zagrożenia wobec niego i jego bliskich.

Do incydentu doszło w trakcie wydarzenia Jake Paul vs. Anthony Joshua w Kaseya Center. W sieci szybko pojawiły się nagrania, na których widać, jak streamer Jack Doherty wpada na Arlovskiego, a chwilę później sytuacja eskaluje w krótką, chaotyczną bójkę.

„Nie biłem. Zatrzymałem zagrożenie”

Andrei Arlovski w opublikowanym oświadczeniu stanowczo zaprzeczył narracji, jakoby był agresorem.

Przede wszystkim – nikogo nie pobiłem. Zatrzymałem zagrożenie. Oni grozili mnie, mojej żonie, mojemu dziecku i znajomemu, który był z nami. Zrobiłem to, co powinien zrobić każdy mężczyzna – zatrzymałem zagrożenie.

Na nagraniach widać, że Doherty – znany z prowokacyjnych „pranków” polegających na celowym wpadaniu na ludzi – miał przypięty mikrofon, co sugeruje, że całe zajście było rejestrowane. Po pierwszym kontakcie do akcji wkroczyli członkowie jego ekipy, którzy zaczęli wyprowadzać ciosy. Arlovski odpowiedział, powalając jednego z nich i kopiąc, zanim ochronie udało się rozdzielić strony.

„Szukali contentu. Trafili na złą osobę”

Były czempion UFC nie ma wątpliwości, że cała sytuacja miała być materiałem do internetu.

Myślę, że szukali contentu na swoje strony. Pewnie uznali, że będę łatwą ofiarą. Może dlatego, że jestem starszy. Może dlatego, że było trzech idiotów i jeden duży ochroniarz.

Arlovski dodał, że mimo krzyków Doherty’ego o „spokój”, jego ludzie wciąż wyprowadzali ciosy, a on sam nie miał zamiaru się cofać.

„Byłem bliski eksplozji. Żona mnie uspokoiła”

Weteran przyznał, że sytuacja mogła potoczyć się gorzej, gdyby nie reakcja jego żony.

Byłem bliski, żeby eksplodować. To moja żona pomogła uspokoić sytuację na początku.

Całe zajście trwało mniej niż minutę. Arlovski opuścił miejsce windą, a Doherty – jak relacjonują świadkowie – szybko się oddalił.

„Dostałem jeden cios. Ochroniarz był cwany”

Arlovski potwierdził, że sam również został trafiony.

Ten gość był cwany. Uderzył mnie z zaskoczenia. Nie akceptuję takich ciosów. A Doherty? Skutecznie schował się za plecami ochroniarza i uciekł.

Na koniec Białorusin z przymrużeniem oka zaznaczył, że chętnie zmierzyłby się z ochroniarzem Doherty’ego, jeśli ktoś – na przykład Jake Paul – chciałby zorganizować takie starcie.

Zobacz takżeStream wymknął się spod kontroli. Strickland posłał trzech influencerów na deski [WIDEO]

źródło: Instagram / Andrei Arlovski | foto: Yahoo! Sports