To jeden z tych pojedynków, które sportowo mają sens, ale emocjonalnie są wyjątkowo trudne. Nassourdine Imavov otwarcie przyznał, że planowana walka z Khamzatem Chimaevem budzi sprzeczne uczucia – nie tylko u niego, ale także w jego rodzinie. Mimo osobistych wątpliwości Francuz wie jedno: to moment, którego nie da się już uniknąć.

W rozmowie przed nadchodzącym starciem Nassourdine Imavov zdradził, że skonsultował temat walki z… własną matką. Jej reakcja była jednoznaczna i mocno osadzona w kaukaskiej kulturze.

Tutaj może być to trudne do zrozumienia, ale na Kaukazie to wywoła sporo emocji. Zadzwoniłem do mojej mamy, żeby zapytać ją o tę walkę – ona nie zna się na MMA. Powiedziała, że to nie jest pojedynek, który powinien się odbyć, że nie powinno się walczyć między braćmi. Dlatego to jest dla nas skomplikowane.

Imavov nie ukrywa, że jego relacja z Khamzatem Chimaevem wykracza daleko poza sportową rywalizację. Obaj dobrze się znają, trenowali razem, a „Borz” miał realny wpływ na przygotowania Francuza do jednego z kluczowych pojedynków w karierze.

Jednocześnie nie mamy wyboru. Znamy się bardzo dobrze. Khamzat to dobry gość – bardzo mi pomógł przy walce z Allenem. To ktoś, kogo cenię.

Mimo osobistego szacunku Imavov podkreśla, że sportowo zrobił już wszystko, by znaleźć się w tym miejscu. I właśnie dlatego akceptuje to zestawienie.

Wiemy, że teraz kolej na mnie. Myślę, że zrobiłem wystarczająco dużo. Rozmawialiśmy z UFC – organizacja powiedziała nam, że chce zrobić tę walkę w lutym.

Starcie Imavov – Chimaev zapowiada się więc nie tylko jako kluczowy pojedynek w kontekście układu sił w dywizji, ale także jako walka obciążona silnym, osobistym kontekstem. Dla jednego z nich będzie to kolejny krok w stronę mistrzowskich ambicji – dla obu test, który wykracza poza sam oktagon.

Zobacz takżeKhamzat Chimaev ucisza Imavova. „Widzimy się po Ramadanie. Popracuj nad zapasami”

źródło: Red Corner MMA | foto: Facebook / MMA Pack