Maycee Barber wróciła po 21 miesiącach i wygrała jednogłośną decyzją, ale to, co wydarzyło się w klatce, wywołało burzę. Nielegalne kopnięcie, brak reakcji sędziego i słowa, które padły w trakcie walki, sprawiły, że Amerykanka otwarcie zakwestionowała swoje bezpieczeństwo w oktagonie. I wskazała konkretnie – na arbitra Marka Smitha.

Powrót Maycee Barber na UFC 323 był sam w sobie historią – długie leczenie, hospitalizacje i miesiące bez odpowiedzi od lekarzy. W klatce Amerykanka zdominowała Karine Silvę na kartach punktowych, ale w trakcie walki przyjęła nielegalne kopnięcie z dołu. Sędzia Mark Smith przerwał akcję, po czym – jak relacjonuje zawodniczka – bagatelizował uderzenie, określając je jako „lekki, muśnięty” cios i wzywając ją do natychmiastowej kontynuacji.

Barber przyznała, że w tamtym momencie była zdezorientowana i… myślała, że to ona zrobiła coś niezgodnego z przepisami.

Gdy mnie trafiła, czułam mrowienie na twarzy i szyi. Byłam oszołomiona. Słyszałam tylko ‘stop’ i pomyślałam, że to ja mam kłopoty. Dopiero po czasie zrozumiałam, że to ona kopnęła mnie nielegalnie.

– mówiła w rozmowie z MMA Fighting.

Powtórki pokazały wyraźnie: kopnięcie trafiło czysto, a Barber była „zachwiana”. Mimo to Silva nie została cofnięta do parteru, nie było też kary punktowej. Barber – mimo zawrotów – sama zdecydowała się na sprowadzenie, by „kupić sobie czas”.

Jeśli ktoś kopie nielegalnie, jego intencją jest wstać. Jako sędzia powinieneś cofnąć zawodnika do parteru, a przynajmniej rozważyć punkt karny. Nic z tego się nie stało.

– dodała.

Zastrzeżenia nie skończyły się na kopnięciu. Barber ujawniła, że w drugiej rundzie doszło do błędu przy obsłudze czasu – przez kilka sekund zegar nie ruszył, a to właśnie w tym fragmencie Silva założyła trójkąt nogami.

Tego w ogóle nie powinno być – runda powinna już się kończyć. Takie rzeczy się zdarzają, ale to były kolejne ‘ludzkie błędy’ tej nocy.

– podkreśliła.

Najmocniejsze słowa padły jednak pod adresem arbitra:

Powiedziano mi, że to świetny sędzia. Z mojej perspektywy – nie chcę go w moich walkach. Nie czuję się z nim bezpiecznie w klatce. Każdy może mieć zły dzień, ale my ryzykujemy zdrowiem i karierą.

Barber chce szybkiego powrotu do klatki w 2026 roku, rozmawia już z UFC o kolejnym starcie i nie wyklucza drogi w kierunku walki o pas – nawet przyspieszonego terminu. Jedno jest pewne: temat sędziowania z UFC 323 nie zamierza wybrzmieć cicho.

Zobacz takżeMaycee Barber: „Valentina Shevchenko traci formę, a ja dopiero się rozpędzam”

źródło: wywiad z MMA Fighting | foto: Getty Images