Sean Strickland wywołał kolejną burzę przed UFC Freedom 250, twierdząc, że został zbanowany i nie może pojawić się na historycznej gali pod Białym Domem. Na jego słowa błyskawicznie zareagował Dana White, który nie tylko zaprzeczył oskarżeniom mistrza UFC, ale również nie odmówił sobie kilku uszczypliwości pod jego adresem.

W ostatnich dniach Strickland przekonywał w mediach społecznościowych, że nie otrzymał zgody na udział w gali UFC Freedom 250 ze względu na swoje komentarze dotyczące Donalda Trumpa, Izraela i konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Mistrz kategorii średniej sugerował nawet, że jest jedynym amerykańskim czempionem UFC, któremu odmówiono wstępu na wydarzenie organizowane na terenie Białego Domu.

Dana White nie zostawił na tym suchej nitki

Szef UFC podczas spotkania z mediami został zapytany o słowa Stricklanda i od razu dał do zrozumienia, że nie traktuje tych zarzutów poważnie.

Wszyscy są podobno zbanowani. Najwyraźniej wszyscy. Oczywiście, że Sean Strickland nie jest zbanowany. Sean Strickland jest zbanowany przez ludzkość. Nie chcemy go w pobliżu żadnych ludzi. Pojawia się nawet na Power Slap i wszczyna bójki. Przecież sam bardzo jasno mówił, że nie chce być częścią tego wydarzenia. A teraz nagle okazuje się, że jest zbanowany. Nikt nie jest zbanowany. Żadna muzyka nie została zakazana. Żaden dziennikarz nie został zbanowany. Lista tych historii jest coraz dłuższa.

Problemem nie są zakazy, tylko liczba miejsc

White wyjaśnił, że UFC Freedom 250 będzie jednym z najbardziej ekskluzywnych wydarzeń w historii organizacji. Na terenie Białego Domu dostępnych jest jedynie około 4300 miejsc dla kibiców, a ogromna część zaproszeń trafiła do gości wskazanych przez administrację prezydenta.

To wyjątkowe wydarzenie. Przede wszystkim jest tam bardzo ograniczona przestrzeń. W samym Białym Domu akredytowanych jest około tysiąca dziennikarzy. Nie możemy przecież pozwolić, żeby wszyscy po prostu przyszli na galę. Mamy około 4300 miejsc siedzących. Dosłownie nikt nie został zbanowany na to wydarzenie.

„Krąży mnóstwo bzdur”

White odniósł się również do innych plotek związanych z galą. W ostatnich dniach pojawiały się między innymi informacje, że niektórzy zawodnicy mieli zostać zmuszeni do zmiany muzyki na wejście.

Szef UFC stanowczo temu zaprzeczył.

Wokół tej gali krąży teraz mnóstwo bzdur. Nikt nie jest zbanowany. Nic nie jest zakazane. Chciałbym, żeby jak najwięcej osób mogło zobaczyć to wydarzenie na własne oczy. Gdybyśmy mogli przygotować więcej miejsc, zrobilibyśmy to bez wahania.

Choć Strickland najprawdopodobniej nie pojawi się podczas UFC Freedom 250, Dana White zapewnia, że nie ma to nic wspólnego z żadnym zakazem. Powód jest znacznie prostszy – liczba miejsc na historycznej gali jest mocno ograniczona, a zainteresowanie wydarzeniem przekroczyło wszelkie oczekiwania organizatorów.

Zobacz takżeDana White zapewnia: „Nic nie zatrzyma gali w Białym Domu”

źródło: media scrum UFC Freedom 250 | foto: skysports.com