Dustin Poirier nie miał litości dla Conora McGregora po dramatycznym zakończeniu walki wieczoru UFC 329. Były tymczasowy mistrz kategorii lekkiej stwierdził, że kontuzja Irlandczyka była efektem jego własnych decyzji, a przy okazji nie szczędził mocnych słów pod adresem wieloletniego rywala.

„Ta kontuzja nie mogła przytrafić się lepszej osobie”

Powrót Conora McGregora do oktagonu zakończył się już po 69 sekundach. Irlandczyk doznał kontuzji nogi podczas rewanżowego starcia z Maxem Hollowayem, a sędzia przerwał pojedynek z powodu niemożności kontynuowania walki przez byłego podwójnego mistrza UFC.

O całą sytuację został zapytany Dustin Poirier, który nie ukrywał satysfakcji z niepowodzenia swojego dawnego przeciwnika.

To nie mogło przytrafić się lepszej osobie. Ta kontuzja nie mogła spotkać lepszej osoby. Widziałem wcześniej w tym tygodniu, jak mówił, że „karma jest lustrem”. I rzeczywiście jest. Ten gość to typ spod ciemnej gwiazdy.

Poirier przyznał również, że kompletnie nie rozumie sposobu, w jaki McGregor rozpoczął pojedynek.

Nie wiem, czy to były nerwy, ale nie rozumiem, dlaczego zaczął walkę w taki sposób. Mówią, że ten latający kopniak był zaplanowany. Widziałem nagrania z treningów, na których ćwiczył właśnie takie otwarcie. Dla mnie to jak rzucenie wszystkiego na jedną kartę już na początku 25-minutowej walki. Kompletnie tego nie rozumiem.

„Nie uważam go za kogoś, kto odpuszcza”

Choć Poirier ostro skrytykował McGregora, nie zgodził się z teoriami sugerującymi, że Irlandczyk wszedł do klatki z ukrywaną kontuzją i celowo próbował szybko zakończyć walkę.

Gdyby naprawdę wiedział, że jest kontuzjowany i chciał postawić wszystko na jedną kartę, to dlaczego miałby robić to kopnięciem? Dlaczego używałby kontuzjowanej broni? Znam Conora od dwunastu lat i nie uważam go za kogoś, kto odpuszcza. Mogę powiedzieć o nim wiele złych rzeczy, ale nie nazwę go człowiekiem, który szuka wymówek albo chce przegrać w taki sposób.

„Wyglądał niezdrowo”

Amerykanin zwrócił także uwagę na wygląd byłego mistrza UFC. Jego zdaniem już przed walką można było dostrzec sygnały, że organizm McGregora nie funkcjonuje optymalnie.

Wyglądał na opuchniętego. Twarz była nabrzmiała, policzki pełniejsze niż zwykle. Być może to efekt walki w wadze półśredniej, ale nie sądzę, żeby dodatkowe kilkanaście funtów aż tak zmieniało wygląd. Mam wrażenie, że jego ciało było przygotowane, ale twarz wyglądała niezdrowo. Kiedy nie prowadzisz zdrowego stylu życia, organizm staje się bardziej podatny na kontuzje. Wszystko słabnie. Być może właśnie to było jedną z przyczyn tej sytuacji.

„Jest uzależniony od bycia w centrum uwagi”

Poirier uważa, że największym problemem McGregora nie są dziś umiejętności sportowe, lecz motywacja do codziennej, ciężkiej pracy.

To najważniejsze pytanie. Zarobił ogromne pieniądze i osiągnął wszystko. Musiał w pewnym momencie spojrzeć w lustro i zapytać samego siebie: „Po co ja to robię?”. Wydaje mi się, że jest uzależniony od rozgłosu, od nagłówków i od tego, żeby ludzie o nim mówili. Nie wiem natomiast, czy nadal jest uzależniony od samego procesu walki. Jeśli naprawdę kocha jeszcze ten sport, musi wrócić do ciężkiej pracy w zwykłej sali treningowej i robić to, czego większość ludzi nie chce robić.

Zobacz takżeConor McGregor przejdzie operację. Irlandczyk zapowiedział powrót i ostatnią walkę w UFC

źródło: Deep Waters Podcast, THE FIGHT with Teddy Atlas | foto: Getty Images