Po kontrowersyjnym zakończeniu walki wieczoru UFC 329 pojawiło się wiele teorii sugerujących, że Conor McGregor mógł wejść do oktagonu z ukrywaną kontuzją. Z takim podejściem zdecydowanie nie zgadza się Michael Chandler, który stanął w obronie byłego podwójnego mistrza UFC.

Michael Chandler odniósł się do licznych spekulacji, które pojawiły się po kontuzji Conora McGregora w rewanżowym starciu z Maxem Hollowayem. Amerykanin podkreślił, że rozumie rozczarowanie kibiców, ale jego zdaniem zarzuty dotyczące rzekomego ukrywania urazu są całkowicie bezpodstawne.

Wokół tego wydarzenia pojawiło się mnóstwo spekulacji i teorii spiskowych. Ludzie są rozczarowani, bo wszyscy czekali na ten powrót. Zapominamy jednak, że MMA to szalony sport, w którym każdego dnia doprowadzamy swoje ciała do granic możliwości. Conor wyskoczył do przodu, obrócił biodra, kopnął, źle postawił nogę i kolano się pod nim ugięło. Potem próbował jeszcze raz i sytuacja się powtórzyła. Teraz wszyscy zastanawiają się, czy był kontuzjowany już wcześniej i czy po prostu przyszedł po wypłatę. Byłbym najbardziej zaskoczoną osobą na świecie, gdyby naprawdę tak było.

„Conor nie jest człowiekiem, który oszukuje fanów”

Chandler przypomniał, że przez ponad dwa lata przygotowywał się mentalnie do pojedynku z McGregorem i dobrze poznał jego sposób myślenia. Jego zdaniem Irlandczyk ma wiele wad, ale nigdy nie był zawodnikiem, który świadomie wprowadza kibiców w błąd.

Można mówić o Conorze różne rzeczy. Jego błędy i potknięcia są dobrze znane. Ale jest jedna rzecz, którą na pewno nie jest. Nie jest człowiekiem, który odpuszcza. Nie jest też kimś, kto oszukuje ludzi i wychodzi do walki tylko po to, żeby po minucie z niej zejść. Potrafi budować zainteresowanie, nakręcać atmosferę i bawić się psychologią przed pojedynkiem, ale nie wierzę, że wszedłby do oktagonu z poważną kontuzją tylko po wypłatę.

Amerykanin nie wierzy również w teorie sugerujące, że UFC miałoby wiedzieć o ewentualnym urazie McGregora i świadomie dopuścić do walki.

UFC nie działa w taki sposób. Nie wyobrażam sobie rozmowy za zamkniętymi drzwiami, podczas której ktoś mówi: „Dobra, wyjdź, zrób wejście, a po minucie zakończymy walkę”. Tak po prostu nie funkcjonuje ten biznes.

„Conor zawsze zaczyna walki w ten sposób”

Po UFC 329 wielu kibiców zastanawiało się, dlaczego McGregor już w pierwszych sekundach zdecydował się na tak ryzykowne kopnięcie. Chandler przekonuje jednak, że był to element charakterystyczny dla stylu Irlandczyka.

Słyszę pytania, dlaczego wybiegł i od razu rzucił się z takim kopnięciem. Odpowiedź jest bardzo prosta – bo on zawsze tak walczy. Gdy przygotowywałem się do pojedynku z nim, zakładałem, że w pierwszych minutach zobaczę jakiś obrotowy kopniak, latające kolano albo supermanpuncha. Przecież przeciwko Donaldowi Cerrone praktycznie od razu wykonał supermanpuncha. To jego sposób na wywarcie presji i pokazanie rywalowi od pierwszych sekund, z kim ma do czynienia. Chce, żeby przeciwnik od razu poczuł, że stoi naprzeciw Conora McGregora. Dlatego nie dziwi mnie, że rozpoczął walkę właśnie w taki sposób. Robił to już wielokrotnie wcześniej.

Zobacz takżeDustin Poirier ostro o Conorze McGregorze po UFC 329: „To typ spod ciemnej gwiazdy”

źródło: Instagram / Michael Chandler