Edson Barboza podczas rozmowy z MMA Junkie zdradził, że poważny problem ze wzrokiem, którego nabawił się w walce z Leronem Murphym, miał ogromny wpływ na jego późniejsze podejście do kariery. Brazylijczyk odniósł się również do zatrzymania jego ostatniej walki przez Herba Deana i przyznał wprost, że doświadczony sędzia mógł uchronić go przed poważnymi konsekwencjami.

Edson Barboza zakończył karierę po przegranej z Estebanem Ribovicsem na UFC 330, jednak w rozmowie z Mikiem Bohnem z MMA Junkie wskazał na wydarzenie, które już wcześniej sprawiło, że zaczął poważnie zastanawiać się nad dalszą rywalizacją.

Chodzi o jego pojedynek z Leronem Murphym z maja 2024 roku. Brazylijczyk doznał wówczas poważnego urazu prawego oka i, jak sam przyznał, przez pewien czas był bliski utraty wzroku. To właśnie wtedy po raz pierwszy zaczął rozważać, czy dalsze występy w MMA są warte ryzyka.

W mojej walce z Murphym, w main evencie, doznałem bardzo poważnego urazu oka. Prawie straciłem wzrok w prawym oku. Większość ludzi nie ma o tym pojęcia, ale widzę nim znacznie gorzej. To był pierwszy moment, kiedy zacząłem myśleć: ‘O mój Boże, to jest trudne i niebezpieczne’. Zacząłem wtedy zastanawiać się, czy może nadszedł czas, żeby skończyć.

Barboza przyznał, że sytuacja była na tyle poważna, iż od razu zaczął rozmawiać o niej z żoną. Ta chciała, aby zakończył karierę natychmiast, ale zawodnik poprosił o możliwość stoczenia jeszcze kilku pojedynków i sprawdzenia, jak będzie czuł się w klatce.

Problem nie zniknął jednak całkowicie. Brazylijczyk wyjaśnił, że ograniczone widzenie wpływało na jego możliwości podczas treningów oraz walk.

Nie widzę niczego, co nadchodzi z tej strony. Naprawdę niczego nie widzę. W swoim ciele czuję, że nie jestem już taki sam. To szalone, bo zacząłem o tym myśleć, kiedy obejrzałem moje trzy ostatnie walki. W każdej z nich wiedziałem, co powinienem zrobić. Patrzyłem na tych gości i myślałem: ‘O mój Boże, to jest dla mnie idealna walka’. Mój umysł był tam, wiedziałem wszystko, co muszę zrobić, ale moje ciało za mną nie nadążało.

„Gdyby trafił mnie jeszcze raz, byłbym w wielkich tarapatach”

Jednym z najbardziej wymownych momentów rozmowy był powrót do ostatniego pojedynku Barbozy. Brazylijczyk został zatrzymany przez Estebana Ribovicsa w drugiej rundzie, a decyzja Herba Deana spotkała się z mieszanymi reakcjami części kibiców.

Sam Barboza nie ma jednak żadnych pretensji do arbitra. Wręcz przeciwnie – uważa, że Dean podjął bardzo dobrą decyzję i w odpowiednim momencie przerwał walkę.

W stu procentach. Kiedy zatrzymał walkę, podszedłem do niego i powiedziałem: ‘Stary, dziękuję’. Byłem tam, ale tak naprawdę mnie tam nie było. Wiedziałem, że nie mogę dalej walczyć w taki sposób. Jednocześnie, gdyby ten gość trafił mnie jeszcze raz mocnym ciosem, byłbym w wielkich tarapatach. No dalej, to była moja ostatnia walka. Nie chciałem skończyć po niej w szpitalu. Powiedziałem mu: ‘Dziękuję, że zatrzymałeś tę walkę’. To było świetne.

Słowa Barbozy rzucają zupełnie inne światło na decyzję sędziego. W momencie przerwania pojedynku Brazylijczyk znajdował się pod ogromną presją i przyjmował kolejne mocne uderzenia. Doświadczony arbiter zdecydował się wkroczyć, zanim sytuacja mogła stać się jeszcze poważniejsza.

Dzięki temu Barboza mógł chwilę później przeżyć jeden z najbardziej symbolicznych momentów swojej kariery – przemówić do Joe Rogana, podziękować kibicom i pozostawić rękawice w oktagonie.

„To był idealny sposób na zakończenie”

Dla Brazylijczyka znaczenie miało również to, że zakończenie kariery nie sprowadziło się wyłącznie do wyniku sportowego. Mógł po ostatniej walce pożegnać się z rodziną, zespołem i kibicami, a emocje towarzyszące mu od wejścia do oktagonu znalazły swoje ujście po przerwaniu pojedynku.

To był idealny sposób, żeby to zakończyć. Oczywiście, zawsze wychodzę tam po zwycięstwo. To zawsze jest mój cel. Ale to był idealny moment i idealny czas. Wszystko było perfekcyjne, ponieważ naprawdę wierzę, że Bóg wie wszystko. Bóg zawsze robi właściwe rzeczy. Jestem z tego bardzo szczęśliwy.

Barboza podkreślił przy tym, że jego decyzja nie była uzależniona od rezultatu starcia z Ribovicsem. Jak zdradził, niezależnie od tego, czy wygrałby, czy przegrał, zamierzał zakończyć zawodową karierę.

Barboza nie żałuje ani jednej wojny

40-latek podczas rozmowy wrócił również do tego, jak przez lata podchodził do rywalizacji. Jego zdaniem współczesne MMA coraz częściej staje się grą kalkulacji, podczas gdy on sam zawsze chciał przede wszystkim walczyć.

Naprawdę wierzę, że szczególnie dzisiaj walka stała się zbyt dużym biznesem. Ludzie wchodzą do klatki, żeby wygrać. Ludzie wchodzą do klatki, żeby nie przegrać, bo cały czas boją się, że zostaną rozcięci. Wierzcie lub nie, ale ja nigdy nie bałem się tego, że mogę zostać rozcięty w UFC. Dlatego zawsze mówiłem: idźcie tam i naprawdę walczcie. Nie bójcie się.

Brazylijczyk zaapelował również do młodszego pokolenia zawodników, aby nie skupiało się wyłącznie na rezultacie, trash talku czy bezpiecznym prowadzeniu kariery.

Szczególnie młodzi zawodnicy, nie bawcie się w tę grę. Po prostu walczcie. Wejdźcie do klatki i dajcie z siebie wszystko. Nie martwcie się o rozcięcia. Nie martwcie się o trash talk. Po prostu walczcie.

Herb Dean pomógł mu wyjść z oktagonu w odpowiednim momencie

Wypowiedzi Barbozy na temat Herba Deana są szczególnie wymowne, biorąc pod uwagę fakt, że Brazylijczyk miał już za sobą poważny problem ze wzrokiem. Sam zawodnik przyznał, że jego organizm nie reagował już tak jak wcześniej, a podczas ostatniej walki wiedział, że nie jest w stanie kontynuować starcia na normalnym dla siebie poziomie. Dlatego zamiast krytykować arbitra za przedwczesne zakończenie pojedynku, Barboza osobiście mu podziękował. Dla byłego zawodnika UFC najważniejsze było to, że mógł opuścić oktagon bez dodatkowych obrażeń i przeżyć swoje pożegnanie z MMA w pełni świadomie.

Po ponad dekadzie występów w UFC Edson Barboza odchodzi więc ze sportu nie tylko ze statusem jednego z najbardziej widowiskowych strikerów w historii organizacji, ale również ze świadomością, że w ostatniej walce sędzia podjął decyzję, która – zdaniem samego zawodnika – mogła uchronić go przed jeszcze poważniejszymi konsekwencjami.

Zobacz także„To legenda” – Khabib Nurmagomedov reaguje na emeryturę Edsona Barbozy

źródło: wywiad Edsona Barbozy dla MMA Junkie | foto: Sarah Stier/Getty Images