Mateusz Gamrot wraca do gry – i od razu celuje najwyżej. Polak nie ukrywa, że jednym z jego realnych celów jest rewanż z Armanem Tsarukyanem. Ten pojedynek żyje nie tylko w rankingach, ale też w głowach obu zawodników. I – jak zdradza Gamrot – UFC już próbowało go zestawić.

Po porażce z Charlesem OliveirąMateusz Gamrot nie szuka „walk na odbudowę”. Trenuje bez przerwy, wraca do ATT i zgłasza pełną gotowość na marzec lub kwiecień. W rozmowie z Adrianem Bolechowiczem otwarcie przyznał, że w jego otoczeniu nazwisko Armana Tsarukyana pojawia się bardzo często – i to nie bez powodu.

W rankingu wagi lekkiej Tsarukyan jest dziś numerem jeden. I jednocześnie jednym z najbardziej „niedokończonych tematów” w karierze Polaka.

Arman cały czas afirmuje, że mnie pokonał. Że wygrał, że to była jego walka. I to siedzi mu w głowie. Ale kiedy przyszło co do czego – odmówił rewanżu.

– przyznał Gamrot.

Polak ujawnił, że UFC już w zeszłym roku próbowało doprowadzić do ich drugiego starcia.

Śmieszne jest to, że co chwilę jakaś organizacja grapplingowa proponuje mi walkę z Armanem po prostu, żebyśmy w grapplingu zawalczyli. A ja co chwilę im odpowiadam, że nie ma najmniejszego problemu, tylko zasługujemy zawalczyć w UFC i zrobić tę kolejną walkę, a dopiero później gdzieś jeszcze dodatkowo w grapplingu po prostu.

Prawdą jest też to, że Arman dostał propozycję walki ze mną, walczyć w zeszłym roku i odmówił po prostu tego rewanżu, więc siedzi mu to w głowie, ale jak przyszło co do czego, to się nie zdecydował.

Gamrot podkreśla, że nie zamyka się na żadnego rywala, ale jeśli dostanie Tsarukyana – nie zawaha się ani sekundy.

Ludzie chcą to oglądać, ludzie chcą to zobaczyć na całym świecie, naszą kolejną walkę. Chcą zobaczyć jak my żeśmy się rozwinęli od tamtej pory, więc wiesz, to wszystko jest w rękach organizacji. 

Co więcej – Polak uważa, że obecna sytuacja Armana w UFC może działać na jego korzyść. Tsarukyan miał w ostatnich miesiącach kilka wpadek, w tym wycofania z walk i głośny incydent na ważeniu.

Gamrot nie owija w bawełnę: jego celem nie jest bezpieczne utrzymanie się w czołówce. Jego celem jest powrót na drogę do pasa UFC.

Nie chcę być gościem, który kręci się wokół piątego czy szóstego miejsca. Chcę walczyć o najwyższe cele. Biorę walki, nie boję się wyzwań – i to właśnie się liczy.

Rewanż z Armanem Tsarukyanem? Temat żyje. UFC już raz próbowało go odpalić. Teraz wszystko wskazuje na to, że wraca na stół. A Gamrot jest gotowy.

Zobacz takżeMateusz Gamrot chce iść pod prąd: „Dawajcie mi Seana Brady’ego w Londynie – stylistycznie to idealny rywal”

źródło: Przegląd Sportowy – YouTube | foto: YouTube / UFC