Jorge Masvidal uważa, że Kamaru Usman to najgroźniejsze możliwe wyzwanie dla Islama Makhacheva w wadze półśredniej. W tle narasta jednak poważny spór – część czołówki dywizji otwarcie krytykuje ten pomysł, wskazując na sportowe argumenty, liczby i aktualną formę byłego mistrza.

Islam Makhachev jest dziś mistrzem kategorii półśredniej UFC. Dagestańczyk zdetronizował Jacka Dellę Maddalenę, wygrywając jednogłośnie na punkty i oficjalnie przenosząc swoją dominację do wyższej dywizji. Od tego momentu rozpoczęła się dyskusja o pierwszej obronie pasa – i właśnie tu coraz głośniej pojawia się nazwisko Kamaru Usmana.

Zdaniem Jorge Masvidala, który dwukrotnie mierzył się z Nigeryjczykiem w walkach mistrzowskich, to właśnie Usman stanowi największe stylistyczne zagrożenie dla nowego czempiona.

Usman to ktoś, kogo znam osobiście i wiem, że byłby w stanie zapaśniczo przeciwstawić się Makhachevowi. To jego fundament, od tego zaczynał. Jest lepszy w stójce, większy, dłuższy, silniejszy i ma ogromne doświadczenie. Potrafi korzystać z defensywnych zapasów, tak jak robił to z Colbym.

– stwierdził Masvidal.

Dla mnie to najniebezpieczniejsza walka dla Islama w wadze półśredniej. To duży skok poziomu rywalizacji. JDM jest dobrym zawodnikiem, potrafi się wyplątywać, ale defensywnie nie jest nawet blisko poziomu Usmana.

Liczby, które nie pasują do narracji

Problem w tym, że sportowe realia nie są już tak jednoznaczne. Kamaru Usman ma bilans 1-3 w ostatnich czterech walkach. Jego jedyne zwycięstwo w tym okresie to wygrana z Joaquinem Buckleyem, natomiast wcześniej przegrywał kolejno z Leonem Edwardsem (dwukrotnie) oraz Khamzatem Chimaevem.

Właśnie dlatego pomysł natychmiastowej walki o pas budzi sprzeciw w samej dywizji. Belal Muhammad już publicznie punktował ten scenariusz, podobnie jak Michael Morales i inni zawodnicy z czołówki, którzy podnoszą argument prosty: aktywność, forma i aktualne zwycięstwa powinny mieć znaczenie.

Wspólny menadżer i gra interesów

W tle całej sytuacji przewija się nazwisko Alego Abdelaziza – menadżera zarówno Islama Makhacheva, jak i Kamaru Usmana. To właśnie ten fakt, zdaniem krytyków, ma kluczowe znaczenie przy budowaniu narracji o „najtrudniejszym możliwym rywalu”.

Z jednej strony walka z Usmanem jest kasowa – były dominator dywizji półśredniej wciąż ma ogromne nazwisko. Z drugiej, coraz częściej pojawia się argument, że to stylistycznie bezpieczna opcja dla Islama, pozwalająca mu realizować bardzo konkretny cel historyczny.

Makhachev jest bowiem na drodze do pobicia rekordu Andersona Silvy – 16 kolejnych zwycięstw w UFC. Starcie z rozpoznawalnym, lecz będącym daleko poza prime formą Usmanem, mogłoby być idealnym krokiem w kierunku tego osiągnięcia.

Masvidal kontra reszta dywizji

W tym kontekście wypowiedzi Masvidala stoją w wyraźnej kontrze do głosów płynących z szatni UFC. Dla „Gamebreada” doświadczenie, siła fizyczna i zapasy Usmana nadal czynią go elitarnym zagrożeniem. Dla reszty dywizji – bilans, aktywność i aktualna forma mówią coś zupełnie innego.

Jedno jest pewne: pierwsza obrona pasa Islama Makhacheva w wadze półśredniej będzie miała ogromne znaczenie – sportowe, wizerunkowe i historyczne. Pytanie brzmi, czy UFC pójdzie drogą nazwisk i interesów, czy jednak postawi na zawodników, którzy na title shota zapracowali w klatce.

Zobacz takżeKamaru Usman: „Nie możecie mówić, że Ian Machado Garry zasługuje dziś na walkę o pas”

źródło: X / deathrow_mma | foto: Getty Images