Były mistrz świata w boksie staje przed kluczowym testem swojej kariery MMA. Czy zdoła odbudować reputację po sensacyjnej porażce, czy też potwierdzą się głosy sceptyków wątpiących w jego przyszłość w nowej dyscyplinie?

Krzysztof Głowacki (1-2) nie ukrywa, że szybki powrót do klatki na gali Babilon MMA 56 w Żyrardowie był dla niego koniecznością. Dwukrotny mistrz świata WBO w boksie (32-4) zmierzy się z doświadczonym Kleberem Silvą (22-15) zaledwie kilka tygodni po swojej najszybszej porażce w karierze.

Porażka bolała, ale jeszcze trudniejsze było to, jak została odebrana przez kibiców i media. Ludzie zaczęli kwestionować mój talent i umiejętności. Chciałem pokazać, że to był tylko jeden błąd i że jestem lepszy niż ta jedna walka.

mówi 39-letni zawodnik, którego ostatni pojedynek zakończył się po zaledwie 23 sekundach, wywołując lawinę komentarzy podważających sens jego przygody z MMA.

„Główka” przyznaje, że na decyzję o szybkim powrocie wpłynęła nie tylko podrażniona ambicja, ale również potrzeba udowodnienia czegoś sobie. Mimo zmiany dyscypliny, były pięściarz wierzy w swoje umiejętności i doświadczenie, które pozwolą mu wrócić na zwycięską ścieżkę.

To była podrażniona ambicja, ale nie tylko. Chciałem udowodnić sobie, że nie jestem skończony i że mogę jeszcze bić się na wysokim poziomie. MMA to inna dyscyplina niż boks, ale moje doświadczenie i umiejętności wciąż są na wysokim poziomie.

podkreśla Głowacki.

Sobotnie starcie z Brazylijczykiem zapowiada się na prawdziwą wojnę. Silva, znany z ofensywnego stylu i bezkompromisowego podejścia, powinien teoretycznie pasować do stylu byłego mistrza świata w boksie, który preferuje otwarte wymiany.

To rywal, z którym mogę pokazać, że Głowacki wciąż potrafi bić się na najwyższym poziomie. Lubię takich przeciwników, którzy nie kalkulują. To będzie twarda walka i jestem na nią gotów.

zapowiada polski zawodnik.

Zobacz także: Babilon MMA 56 – karta walk. Gdzie i jak oglądać?

Mimo że wielu ekspertów określa ten pojedynek jako „moment prawdy” dla jego kariery w MMA, sam Głowacki stara się nie wybiegać myślami w przyszłość. Koncentruje się wyłącznie na najbliższym wyzwaniu i zwycięstwie, które pozwoliłoby mu odbudować nadszarpniętą reputację.

Chcę po prostu wygrać tę walkę i pokazać, że jestem lepszy niż mój przeciwnik. Nie myślę teraz o końcu kariery. Skupiam się tylko na sobocie i na zwycięstwie.

zaznacza były pięściarz.

Na koniec Głowacki kieruje do kibiców krótkie, ale wymowne przesłanie: „Warto wierzyć” – które może stać się mottem jego powrotu do klatki po bolesnej porażce.

Źródło: Babilon MMA