KSW ma za sobą trudniejszy moment, ale dziś znów łapie wiatr w żagle. Maciej Kawulski w programie „Godzina Zero” na Kanale Zero bez unikania tematów opowiedział o zmianach w organizacji, odejściu dawnych ikon, budowaniu nowych gwiazd i granicach, których federacja nie zamierza przekraczać. Padły też mocne słowa o freak fightach, legendach i przyszłości KSW.
Przez ostatnie miesiące w środowisku MMA coraz częściej pojawiały się głosy, że KSW straciło impet. Współwłaściciel organizacji nie zamiata jednak niczego pod dywan i otwarcie przyznaje, że federacja musiała przejść naturalny proces zmian.
Zanim jednak Kawulski przeszedł do konkretów, jasno postawił sprawę: mówienie o „zwijaniu się” KSW to grube nadużycie.
„Musieliśmy przetrwać odejście pierwszego pokolenia mistrzów”
Maciej Kawulski nie ukrywa, że jednym z najtrudniejszych momentów w historii organizacji było odejście legend, które przez lata napędzały popularność KSW.
Naturalnym procesem, który musieliśmy przetrwać, był moment odchodzenia pierwszego pokolenia wielkich mistrzów. Pudzian, Mamed, Materla. To były ikony, które wyrastały na kompletnie innym gruncie i w innych czasach.
– przyznał.
Jak podkreślił, federacja musiała nauczyć się funkcjonować bez nazwisk, które przez lata były jej fundamentem.
Musieliśmy stworzyć nowe gwiazdy. Dziś już wiemy, że potrafimy. Nadal mamy dwanaście sold outów w roku, więc to nie jest tak, że u nas jest źle.
– zaznaczył.
„Przez moment brakowało pikowych wydarzeń”
Kawulski otwarcie mówi też o tym, że KSW na pewien czas straciło swój „eventowy błysk”.
Przez chwilę nie potrafiliśmy wypracować takich pikowych wydarzeń, które kiedyś były normą. Szliśmy bardzo równo, na bardzo dobrym poziomie, ale brakowało tej kulminacji.
– ocenił.
Zdaniem współwłaściciela organizacji końcówka ostatniego roku pokazała jednak wyraźny zwrot.
Ostatnie miesiące udowodniły, że jesteśmy w stanie wrócić do wyników oglądalności, sprzedaży i zainteresowania, o które nam chodziło. Ta sinusoida się wypłaszczyła i znowu idziemy w górę.
Freak fighty? „Granice zawsze były jasno postawione”
Jednym z najciekawszych wątków rozmowy była kwestia freak fightów i ich miejsca w świecie MMA. Kawulski jasno oddziela KSW od obecnych trendów, choć przypomina, że organizacja od lat eksperymentowała z niestandardowymi zestawieniami.
Jeżeli ktoś jest ojcem freak fightów w tej części świata, to jesteśmy nimi my. Tylko zawsze stawialiśmy granice – nie tylko kogo zapraszamy do ringu, ale jak to promujemy.
– podkreślił.
Jak zaznaczył, KSW nigdy nie zamierzało przekraczać granicy, która zamienia sport w tanią sensację.
Nigdy nie będziemy uprawiać narracji o obrażaniu rodzin, matek czy ojców na konferencjach. To jest coś, czego nie akceptujemy.
– dodał.
Jednocześnie Kawulski przypomniał, że takie postacie jak Popek czy Burneika miały konkretną rolę.
Zapraszając Popka, wiedzieliśmy, że dziesiątki tysięcy dzieciaków, które przyszły za nim, zobaczą też Mameda, Mańkowskiego czy Materlę. Tak budowaliśmy szeroką popularność MMA.
„Dziś Bartos czy Pawlak są gwiazdami polskiego sportu”
Kawulski mocno akcentował, że obecne KSW nie opiera się już wyłącznie na dawnych ikonach.
Dziś tacy zawodnicy jak Bartos czy Paweł Pawlak są równorzędnymi gwiazdami polskiego sportu. To nie są już tylko nazwiska dla wąskiego grona fanów MMA.
– stwierdził.
Jego zdaniem sportowa karta potrafi dziś sprzedać halę bez dodatkowych „dopalaczy”.
Zanim ogłosiliśmy jakiekolwiek niestandardowe zestawienia, sama sportowa karta sprzedała Atlas Arenę lepiej niż gale z Pudzianowskim. To mówi bardzo dużo.
Powrót legend? „Wszystko zależy od zdrowia i sensu”
Choć Kawulski nie zamyka drzwi przed legendami, podkreśla, że każda decyzja musi mieć uzasadnienie.
Nic nie jest na zawsze i nic nie jest zamknięte, ale są granice zdrowia i odpowiedzialności. Są zawodnicy, których po prostu nie powinno się już namawiać do walk.
– zaznaczył.
Jednocześnie przyznał, że w przypadku niektórych nazwisk rozmowy są możliwe.
Jeżeli chodzi o Mameda – jest w świetnej formie, przyjął w karierze bardzo mało ciosów. W tym przypadku nie mam żadnych moralnych wątpliwości, żeby rozmawiać.
„Każdy projekt ma swoje piki i spadki”
Kawulski podsumował obecną sytuację KSW jednym zdaniem, które dobrze oddaje ton całej rozmowy.
Każdy projekt jest jak sinusoida. MMA, wrestling, koszykówka – wszystko ma swoje wzloty i spadki. Przez moment byliśmy na wypłaszczeniu, ale dziś znowu wchodzimy na górę.
„Liga wewnętrzna to sedno MMA”. Dlaczego KSW nie wróci do starego modelu
Maciej Kawulski jasno wytłumaczył, dlaczego KSW nie zamierza wracać do czasów, gdy mistrzowie regularnie walczyli z zawodnikami ściąganymi z zewnątrz. Jego zdaniem w dłuższej perspektywie zabija to to, co w MMA najciekawsze – rywalizację w obrębie jednej ligi.
W MMA najciekawsze jest to, że w ramach jednej organizacji masz grupę zawodników w jednej kategorii wagowej, którzy ze sobą konkurują. Jedni próbują utrzymać pas, inni ich podgryźć.
– tłumaczył.
Jak przyznał, przy mniejszej liczbie gal trzeba było stale „dowozić” rywali z zewnątrz, nawet dla największych gwiazd.
Był moment, w którym Mamed na każdej gali bił się z kimś spoza KSW. Dla mnie to nie jest esencja tego sportu.
– podkreślił.
KSW Epic wróci – ale tylko wtedy, gdy „zadziała wszechświat”
W rozmowie pojawił się też temat KSW Epic – formuły balansującej między sportem a widowiskiem, ale bez skrętu w freak fighty. Kawulski potwierdził, że projekt nie został porzucony.
Epic będzie. Myślę, że w pierwszej połowie 2026 roku.
– zapowiedział.
Jednocześnie zaznaczył, że takie gale nie mogą być planowane „na siłę”.
Nie robimy Epic ani Koloseum dlatego, że sobie zaplanujemy termin. Musi się pojawić impuls – konkretne zestawienie, które udźwignie tak duży obiekt.
Padł też przykład gotowego „epickiego” starcia.
Mamed – Borys. To już jest Epic.
– skwitował krótko.
„Nie będę was pouczał. Wolę dawać przykład”
Kawulski bardzo wyraźnie odciął się od patologii, która – jego zdaniem – stała się nieodłączną częścią świata freak fightów, szczególnie na etapie konferencji prasowych.
Jestem bardzo daleki od bronienia tego, co dzieje się na konferencjach freakowych. To rynsztok.
– przyznał.
Jednocześnie odmówił wejścia w rolę moralizatora.
Nie będę krzyczał: ‘to jest patologia, a my jesteśmy lepsi’. Wolę promować inną postawę i dać ludziom wybór.
Odwołał się przy tym do bardzo osobistego porównania.
Jako ojciec wiem jedno: nie ma znaczenia, co mówisz. Ważne jest to, co robisz. Przykład działa lepiej niż tysiąc słów.
„Byli ludzie, z których później było mi wstyd”
Wątek, który wybrzmiał wyjątkowo mocno, dotyczył selekcji zawodników i granic, których KSW nie zamierza przekraczać – nawet jeśli decyzje przychodzą za późno.
Zdarzało się, że zapraszaliśmy zawodników z powodów stricte sportowych, a dopiero później wychodziło, kim naprawdę są.
– przyznał Kawulski.
Mowa była m.in. o skrajnych poglądach.
Bywało, że ktoś miał tatuaże sugerujące ideologie, które są dla mnie absolutnie nie do zaakceptowania. A potem okazywało się, że on dalej jest tym człowiekiem.
Decyzja była wtedy jednoznaczna.
Rozwiązujesz kontrakt. Mówisz: to nie jest podwórko dla ciebie.
KSW to praca w warunkach ekstremalnych. „Rozebraliśmy windę w 12 minut”
Kawulski opowiedział też o kulisach organizacji gal na żywo, pokazując, jak wygląda prawdziwy stres poza klatką.
Praca przy transmisji na żywo to hardcore. Dwóch ludzi wchodzi do klatki, żeby zrobić sobie krzywdę, a ty musisz mieć wszystko dopięte.
– mówił.
Przytoczył jedną z najbardziej absurdalnych historii.
Kiedyś winda zwożąca zawodników się zacięła. Rozebraliśmy ją i w ciągu jednej przerwy reklamowej zbudowaliśmy schody. Dwanaście minut. Dlaczego? Bo jak się nie uda, gala się nie odbędzie.
Dublin, Francja, Koloseum. Gdzie KSW pójdzie dalej?
W rozmowie padły też konkrety dotyczące przyszłych lokalizacji. Kawulski potwierdził, że zagranica wciąż jest w grze, ale wszystko zależy od gwiazd.
Francja była naszym ostatnim dużym skalpem. Tam wracamy, bo mamy zawodników, którzy tam niosą zainteresowanie.
– tłumaczył.
Wyspy Brytyjskie?
Był moment, że byliśmy w Londynie 5-6 razy. Każda gala była sukcesem. Jeśli pojawi się impuls sportowy – nie mówię nie.
A Koloseum III?
Tego się nie planuje. To musi się urodzić.
– uciął temat.
Relacje z Martinem Lewandowskim. „Nie musimy krzyczeć, że jesteśmy fajni”
Na koniec Kawulski odniósł się do relacji ze wspólnikiem.
Różnimy się światopoglądowo. Mamy inną optykę na wiele rzeczy.
– przyznał.
Jednocześnie zdementował plotki o konflikcie.
Robimy razem biznes. Nie musimy się lubić prywatnie, żeby skutecznie współpracować.
Jak podkreślił, KSW nie potrzebuje ataków na konkurencję.
Jesteśmy w miejscu, w którym nie musimy krzyczeć, że my jesteśmy fajni, a inni nie.
Zobacz także: Martin Lewandowski: „Był moment, że KSW mogło zostać pozamiatane”
źródło & foto: Kanał Zero – „Godzina Zero” (YouTube)















![MMA Replay: Patryk Kaczmarczyk analizuje zwycięstwo nad Soldaevem – „Wiedziałem, że go złamię” [WYWIAD]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/01/Miniaturka-MMA-Replay-v1-kopia-218x150.webp)
![MMA Replay: Adrian Bartosiński analizuje swoją walkę z Andrzejem Grzebykiem – nowy format dla fanów MMA [WYWIAD]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/12/maxresdefault-218x150.webp)
![Wzór na MISTRZA z Michałem Sobiechem #5 | Przygotowanie mentalne i fizyczne – rola adaptogenów [PODCAST]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/05/maxresdefault-218x150.jpg)
![Wzór na MISTRZA z Michałem SOBIECHEM #4 | MMA | Dieta | Doping | Suplementy | KSW 105 [PREMIERA o 19:00]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/04/maxresdefault-2-218x150.webp)
![MMA TuNajt #320 | TYPOWANIE XTB KSW 105 + przegląd kursów FORTUNY [PODCAST]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/05/MMA-TuNajt-320-218x150.png)









