Maciej Kawulski: To czas na szukanie rozwiązań przejściowych

49
źródło: materiały własne | grafika: InTheCagePL

Współzałożyciel KSW, Maciej Kawulski w wywiadzie dla Sport.pl opowiedział o tym, czy można już teraz oszacować straty finansowe poniesione przez jego firmę, w związku z odwoływaniem gal. Zabrał także głos w sprawie, czy brana jest pod uwagę organizacja gali bez kibiców. Została poruszona również kwestia wpływu epidemii na przebieg programu „Tylko Jeden”.

Wszyscy na świecie odczuwają skutki pandemii koronawirusa. Niedawno Martin Lewandowski oznajmił, że odwołali już gale z numerem 53 i 54. Maciej Kawulski zapytany przez redaktora Sport.pl, czy już teraz można oszacować straty finansowe poniesione przez organizacje KSW, w związku z odwoływaniem gal, odpowiedział następująco:

Wiesz co, nie. Uważam, że to nie jest czas na to, aby liczyć starty. Myślę, że to jest czas na to, żeby szukać ewentualnie jakiś rozwiązań przyszłościowych. Ale też myślę, że nie dobrym jest, w obliczu tego co się dzieje na świecie, epatować ile pieniędzy się straciło. Nie wiem, czy wołanie: „O! Jakie my mamy straty!” jest eleganckie. Każdy je ma.

Na wypadek, gdyby sytuacja znacząco się nie poprawiła, Kawulski powiedział, że są w stanie zorganizować galę bez kibiców, jednak jak dodaje, w tej chwili nie to jest odpowiedni czas na organizacje wydarzeń sportowych.

Mamy złożony projekt. Byliśmy na niego gotowi, jak sytuacja była poważna, ale jeszcze nie na tyle poważna, żeby chować się w domu. Chcieliśmy zrobić taki produkt. Jesteśmy gotowi na organizacje mniejszych wydarzeń pod względem produkcyjnym, ale to też nie czas na to. Myślę, że musimy wszyscy nauczyć się cierpliwości. Być może wypracowanie jakiegoś modelu na rok, półtora będzie konieczne.

Współtwórca KSW odniósł się również do tego, czy pandemia ma, bądź będzie miała wpływ na przebieg reality – show „Tylko Jeden”.

My gramy z pewnym wyprzedzeniem. Powiedzmy dwu, trzy tygodniowym versus to, co widzą fani na antenie. W związku z czym byliśmy bezpieczni – najważniejszą część programu nakręciliśmy. W momencie, w którym ryzyko związane z chorobą było już duże, program był już w takiej fazie, w której ograniczało się to do jeżdżenia po Polsce drobnych ekip. Zawodnicy byli cały czas skoszarowani w domu, więc mieli jakby naturalną kwarantannę. Było bezpiecznie w miejscu, w którym produkowało się program, więc zdjęcia były kontynuowane. Natomiast rzeczywiście, ostatnie dwa, trzy odcinki delikatnie przeformatowaliśmy.

Przeczytaj też: USADA zawiesza brazylijskiego lekarza, który podał kroplówkę Paulo Coście

Źródło: Sport.pl