Mateusz Gamrot wraca do klatki 11 kwietnia w Miami. Na gali UFC 327 zmierzy się z Estebanem Ribovicsem i nie ukrywa, że cel jest jasny – mocny performance i zwycięstwo przed czasem. „Jak mam dalej marzyć o pasie, muszę wyjść i go skończyć” – mówi w rozmowie z TVP Sport.

Po porażce z Charlesem Oliveirą – „Gamer” nie zwolnił. Wręcz przeciwnie. Wprowadził zmiany techniczne, mentalne i – jak sam podkreśla – wrócił do treningu z jeszcze większą intensywnością.

„Oliveira mnie odrodził”

Mateusz Gamrot nie ukrywa, że ostatnia przegrana mocno nim wstrząsnęła – ale w pozytywnym sensie.

Mogę powiedzieć, że po walce z Oliveirą on mnie odrodził na nowo. Zacząłem trenować z powrotem jak świr, jak za małolata. Dużo drilli, powtarzalności, nowych bodźców. Jest naprawdę super.

– przyznał w rozmowie dla TVP Sport.

Polak zaznacza, że nie chce już być postrzegany wyłącznie przez pryzmat zapasów i kontroli.

Nie nastawiam się już tylko na zapasy i parter. Zacząłem mocno używać łokci, kolan, klinczu tajskiego, brudnego boksu. Chcę walczyć bardziej efektownie i efektywnie. Liczy się performance.

„Chcę wyjść i skończyć go przed czasem”

Gamrot nie zamierza kalkulować. Esteban Ribovics to zawodnik widowiskowy, bijący kombinacjami i idący do przodu, ale też przyjmujący sporo ciosów. Dla Polaka to idealny rywal na mocny powrót.

Jak mam się dalej liczyć w rozgrywce i marzyć o pasie, to muszę wyjść i skończyć tego przeciwnika przed czasem. Do tego będę dążył.

– zapowiedział.

Jednocześnie zaznacza, że podchodzi do wyzwania z respektem.

To jest bardzo wytrwały, silny zawodnik, ma dobrą kondycję i idzie cały czas do przodu. Nudy nie będzie.

Zero walk „na wariata”

W rozmowie padł też wątek wcześniejszej propozycji pojedynku na koniec lutego. Gamrot przyznaje, że tym razem nie chciał brać starcia z doskoku.

Już zrobiłem walkę z Oliveirą na wariata. Nie mam ochoty robić tego ponownie. Chcę być dobrze przygotowany, zaaklimatyzowany i wyjść w swojej prawdziwej dyspozycji.

– wyjaśnił.

Miami to dla niego niemal drugi dom – trenuje w American Top Team, nie musi się aklimatyzować, a całość przygotowań przebiega według planu.

„Ogień na tłokach jest cały czas”

Mimo głosów, że w kategorii lekkiej trudno przebić się do walki o pas, Gamrot nie zmienia celu.

Nigdy nie zrezygnuję z mojej wizji i marzeń. Dopóki będę zdrowy i silny, będę parł do przodu i robił wszystko, żeby zdobyć pas.

– zadeklarował.

I znów wrócił do konkretu:

Chcę wyjść, dać widowiskową walkę, a najlepiej skończyć ją przed czasem.

– podsumował.

11 kwietnia w Miami „Gamer” stanie do walki z nieklasyfikowanym w rankingu Estebanem Ribovicsem. Dla siódmego zawodnika kategorii lekkiej to obowiązkowy przystanek w drodze na szczyt. I – jak sam mówi – przystanek, który chce przejechać bez zostawiania decyzji w rękach sędziów.

Zobacz takżeIlia Topuria mocno o Tsarukyanie: „Przegrał z Gamrotem, nie umie kończyć walk”

źródło: YouTube / TVP Sport | foto: Getty Images