Jeszcze kilka lat temu jego karierę rozrywały kontuzje, a przyszłość w MMA wisiała na włosku. Dziś Michał Michalski jest na fali pięciu zwycięstw, nokautuje, dominuje i mówi wprost: walka o pas KSW to jego życiowy cel. I – jak sam podkreśla – może być jego ostatnia szansa.

Michał Michalski w rozmowie z Filipem Lewandowskim nie owija w bawełnę. 37-letni zawodnik KSW przyznaje, że właśnie teraz znajduje się w najważniejszym momencie swojej kariery i nie zamierza go zmarnować.

Moim postanowieniem noworocznym i moim marzeniem jest zdobyć pas mistrzowski KSW. To jest mój ostatni dzwonek. Kiedy, jak nie teraz?

– mówi Michalski.

Zawodnik otwarcie przyznaje, że oprócz formy sportowej potrzebuje również „ułożenia kart” w dywizji. W kategorii średniej panuje tłok, a o swoje miejsce walczą m.in. Paweł Pawlak, Piotr Kuberski i Mamed Khalidov.

Jest nas czterech praktycznie na kursie kolizyjnym. Oprócz tego, że trzeba ciężko pracować, to jeszcze trochę trzeba mieć szczęścia. Ale ja wiem, że jestem w stanie wygrać z każdym w tej wadze.

– podkreśla.

Michalski przyznaje, że obecna forma to efekt zmian w podejściu do kariery i zdrowia. Po latach trenowania „do zajazdu” przestawił się na mądrzejszą regenerację, a decyzja o przejściu do kategorii 84 kg okazała się przełomowa.

Teraz wychodzę do walki świeży, mam głowę, siłę, nie zbijam po 15-20 kilo. To była najlepsza decyzja mojego życia.

– zaznacza.

Zawodnik nie ukrywa też, że jego droga była wyboista – poważne kontuzje, gronkowiec, złamany oczodół i momenty, w których lekarze mówili mu wprost, że może zapomnieć o MMA.

Siadłem wtedy na schodach i zacząłem płakać. Pomyślałem: co ja teraz będę robił w życiu, skoro tylko to umiem?

– wspomina.

Ale się nie poddałem. I dziś jestem tu, gdzie jestem. I to jeszcze nie jest mój sufit.

Michalski mówi też otwarcie o końcu kariery, który „gdzieś już świeci”, ale zaznacza, że wszystko zależy od zdrowia i tego, co przyniesie ewentualne mistrzostwo.

Jeśli zdobędę pas, a zdrowie będzie dopisywać, to usiądziemy do stołu i porozmawiamy. Może będą fajne walki, fajne oferty. Nie mówię nie. Ale najpierw – pas.

Jedno jest pewne – Michał Michalski nie zamierza odkładać marzeń na później. Dla niego „później” może już nie istnieć.

Zobacz takżeAdam Soldaev wraca do pojedynku z Kaczmarczykiem: „Ja w tej walce nic nie pokazałem. Patryk pokazał wszystko”

źródło: (YouTube / Filip Lewandowski Podcast)