Mike Brown zabrał głos na temat Mateusza Gamrota ponad tydzień po bolesnej porażce Polaka w walce wieczoru UFC Vegas 120. Wieloletni trener „Gamera” przyznał, że przed pojedynkiem z Quillanem Salkilldem również odczuwał napięcie, ale podkreślił, że wynik starcia nie zmienił jego opinii o możliwościach Polaka. Zdaniem Browna Gamrot wciąż należy do absolutnej czołówki i po tej porażce powinien wrócić do pracy oraz wyciągnąć z niej wnioski.
Mateusz Gamrot przystępował do walki z Quillanem Salkilldem jako jeden z najbardziej doświadczonych zawodników w kategorii lekkiej. Pojedynek zakończył się jednak dla Polaka w zupełnie nieoczekiwany sposób – Australijczyk poddał go już w pierwszej rundzie, odnosząc największe zwycięstwo w swojej dotychczasowej karierze.
Ponad tydzień po tym wydarzeniu głos zabrał Mike Brown. Trener Gamrota opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym przyznał, że przed walką sam odczuwał wyjątkową presję. Jak zaznaczył, im bardziej utalentowany i doświadczony jest zawodnik, tym większe emocje towarzyszą jego występom.
„Za każdym razem, gdy idę z zawodnikiem do klatki, czuję ten specyficzny przypływ nerwowej energii. Im lepszy i bardziej utalentowany jest zawodnik, tym większe napięcie się pojawia. Stawka jest wysoka, a Mateusz Gamrot jest dla mnie kimś, kto jest częścią mojego życia. Praca nad nim trwa już całe lata. Kiedy w zeszłą sobotę szedłem do klatki, czułem tę presję. Czuję ją właśnie dlatego, że wiem, do czego Mateusz jest zdolny”.
Brown podkreślił, że nawet perfekcyjne przygotowania nie są gwarancją tego, że zawodnik w dniu walki będzie w stanie zrealizować cały przygotowany wcześniej plan. W przypadku Gamrota sytuacja potoczyła się bardzo szybko – Salkilld zdołał przejąć inicjatywę w parterze, a następnie zakończył pojedynek poddaniem.
„Nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem”
Walka z Salkilldem była dla Gamrota pierwszym występem w 2026 roku i jednocześnie kolejnym ważnym krokiem w jego karierze w UFC. Polak miał za sobą serię zwycięstw, a pojedynek z Australijczykiem miał pozwolić mu ponownie zbliżyć się do ścisłej czołówki dywizji.
Mike Brown nie zamierza jednak traktować jednego nieudanego występu jako przekreślenia wszystkiego, nad czym Gamrot pracował przez ostatnie lata. Trener zwrócił uwagę, że w MMA nawet bardzo szczegółowe przygotowania nie zawsze wystarczą, gdy walka zaczyna przebiegać w nieoczekiwany sposób.
„Bez względu na to, jak ciężko pracujesz i jak szczegółowo przygotowujesz plan, nie zawsze wszystko idzie zgodnie z założeniami. W zeszłą sobotę rzeczy nie potoczyły się tak, jak zaplanowaliśmy. Ale szanuję młodego wojownika, Quillana Salkillda. Wygląda na to, że z każdą walką się rozwija i ewoluuje”.
Australijczyk już od początku pojedynku narzucił Gamrotowi wymagające warunki. Salkilld nie przestraszył się doświadczenia Polaka w parterze, a kiedy walka przeniosła się na ziemię, sam zaczął aktywnie szukać możliwości zakończenia starcia przed czasem.
Brown szczególnie docenił zachowanie swojego zawodnika w trudnym momencie. Jak zauważył, Gamrot znalazł się w sytuacji, w której większość zawodników mogłaby mieć ogromne problemy z zachowaniem spokoju.
„W pewnym momencie Mateusz spróbował serii ataków na nogę, które z pewnością skończyłyby większość zawodników. Quillan zachował jednak spokój, opanowanie i wytrzymał tę trudną sytuację. Krok po kroku znalazł sposób, żeby z niej wyjść”.
„Moja wiara w Gamrota się nie zmieniła”
Choć dla Gamrota była to jedna z najbardziej bolesnych porażek w jego dotychczasowej karierze, Brown nie zamierza zmieniać swojej oceny Polaka. Trener uważa, że Mateusz Gamrot nadal posiada umiejętności oraz mentalność pozwalające mu rywalizować z najlepszymi zawodnikami na świecie.
„Moja wiara w możliwości Mateusza się nie zmieniła. Mateusz ma niesamowity drive i bardzo wysoki poziom odporności psychicznej, jaki widziałem tylko u kilku zawodników. Jest absolutnym zawodnikiem z najwyższej półki”.
Brown zwrócił również uwagę, że Gamrot ma już za sobą występy przeciwko najlepszym zawodnikom kategorii lekkiej. Polak mierzył się między innymi z Beneilem Dariushem, Armanem Tsarukyanem, Rafaelem dos Anjosem czy Charlesem Oliveirą, a jego kariera w UFC od początku była budowana poprzez konfrontacje z coraz mocniejszymi rywalami.
Porażka z Salkilldem pokazała jednak, jak brutalny potrafi być sport na najwyższym poziomie. Australijczyk wykorzystał swoją szansę i zakończył walkę w momencie, w którym Gamrot nie zdążył jeszcze rozwinąć swojego stylu.
Brown pozostaje jednak przekonany, że właśnie teraz najważniejszy jest powrót do pracy.
„Ta walka przeminęła i teraz wszyscy możemy zrobić tylko jedno – wrócić do pracy i stać się lepszymi”.
Dla Gamrota oznacza to konieczność odbudowania się po pierwszej w karierze porażce przez poddanie. Sam Polak kilka dni temu również zabrał głos na temat starcia z Salkilldem, ujawniając między innymi, że na trzy tygodnie przed walką doznał poważnego urazu nosa, który wymagał założenia łącznie 15 szwów. Jednocześnie podkreślił, że nie traktuje tego jako wymówki i z pokorą przyjmuje wynik pojedynku.
Zobacz także: Mateusz Gamrot ujawnił, co naprawdę stało się z jego nosem przed UFC Vegas 120
źródło & foto: Instagram Mike’a Browna
![Who’s next In The Cage [#6] – Kto następny dla Makhacheva po obronie mistrzowskiego pasa?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/08/whos-next-1-218x150.png)
![Who’s next In The Cage [#5] – Co dalej dla Gamrota po porażce z Salkilldem?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/08/whos-next-218x150.png)






















