Po dwóch bolesnych nokautach był na dnie. Teraz wrócił – i od razu wskazał cel. Nikita Krylov po dramatycznej wygranej na UFC 324 opowiedział, dlaczego rewanż z Janem Błachowiczem ma dla niego wyjątkowe znaczenie.

Nikita Krylov wrócił na zwycięską ścieżkę w efektownym stylu. Podczas gali UFC 324 Ukrainiec znokautował Modestasa Bukauskasa na trzy sekundy przed końcem walki, przerywając serię dwóch porażek przez KO w pierwszej rundzie. Ten triumf – jak sam przyznał – pomógł mu wyjść z bardzo trudnego momentu w karierze.

Myślę, że ta depresja zniknęła dziś w oktagonie, razem ze zwycięstwem.

– powiedział Krylov na konferencji prasowej po gali.

Po takich porażkach, jakie miałem, emocjonalnie bardzo trudno się podnieść. Wcześniej nigdy nawet nie byłem zamroczony. A potem dwa nokauty z rzędu. To ogromne obciążenie psychiczne.

Zawodnik przyznał, że po porażkach z Dominickiem Reyesem i Bogdanem Guskovem musiał gruntownie przebudować swoje podejście.

Zacząłem się zastanawiać: co jest nie tak? Czy to już ten moment? Co się dzieje? Zmieniłem sztab, klub, głównego trenera. Przewartościowałem wiele rzeczy.

– podkreślił.

„Ten rewanż jest dla mnie bardzo ważny”

Po wygranej z Bukauskasem Krylov od razu wyzwał Jana Błachowicza. Teraz zdradził, dlaczego właśnie ten pojedynek jest dla niego priorytetem.

Wskazałem Jana, bo ta walka jest dla mnie niezwykle ważna.

– wyjaśnił.

Gdy walczyliśmy pierwszy raz, była to pierwsza gala UFC w Moskwie. To było ogromne wydarzenie, ale mój obóz przygotowawczy był wtedy koszmarny. Byłem bardzo chory. Już w tygodniu walki wszystko się pogarszało. W poniedziałek ważyłem 93 kg i nie byłem w stanie nabrać siły. W dniu pojedynku nie byłem sobą. Nie byłem w odpowiedniej formie.

– dodał.

Przypomnijmy: we wrześniu 2018 roku Jan Błachowicz poddał Krylova duszeniem trójkątnym rękoma w drugiej rundzie.

Szacunek, ale i presja czasu

Krylov nie ukrywa, że decyzja o wyzwaniu Polaka ma także związek z jego wiekiem i etapem kariery.

Bardzo go szanuję. To wciąż niebezpieczny zawodnik. Ale zdaję sobie sprawę, że nie będzie walczył wiecznie.

– zaznaczył.

Jest krótki moment, kiedy mogę się z nim zmierzyć, gdy nadal jest groźny i jeszcze nie jest na końcówce kariery. Chcę wykorzystać to okno. Chcę pomścić tę porażkę, zanim zajmę się innymi rywalami.

– podsumował.

Droga przez piekło dywizji półciężkiej

Warto przypomnieć, że w latach 2018-2022 Krylov mierzył się niemal wyłącznie z absolutną elitą kategorii półciężkiej. Na jego drodze stawali m.in. Glover Teixeira, Magomed Ankalaev, Alexander Gustafsson, Volkan Oezdemir czy Ovince Saint Preux.

Teraz, po odbudowie formy i pewności siebie, Ukrainiec znów celuje w największe nazwiska.

Zwycięstwo na UFC 324, wyjście z kryzysu mentalnego i otwarte wezwanie do rewanżu z Błachowiczem pokazują jedno: Nikita Krylov chce jeszcze raz zamieszać w czołówce dywizji półciężkiej.

Zobacz takżeJan Błachowicz po latach o stracie pasa UFC: „Oddałem go za darmo. Do dziś mnie to boli”

źródło: konferencja prasowa po gali UFC 324 | foto: YouTube / MMA Junkie