Piotr Kuberski odniósł się do głośnego nagrania z siłowni, które w ostatnich dniach wywołało burzliwą dyskusję w mediach społecznościowych. Tymczasowy mistrz KSW kategorii średniej przekonuje, że opublikowany materiał został wyrwany z kontekstu, a cała sytuacja rozpoczęła się na długo przed momentem uwiecznionym na filmie.
Nagranie z udziałem Piotra Kuberskiego błyskawicznie obiegło internet i podzieliło opinię publiczną. Jedni chwalili zawodnika KSW za reakcję, inni zarzucali mu przesadę, wskazując, że na koszulce drugiego mężczyzny znajdowało się jedynie godło Ukrainy.
W rozmowie z kanałem Klatka po Klatce Kuberski przedstawił jednak swoją wersję wydarzeń i przekonywał, że opublikowany film nie pokazuje całego przebiegu rozmowy.
„To była manipulacja i wyrwanie z kontekstu”
Zdaniem Kuberskiego nagranie rozpoczyna się dopiero w momencie, gdy sytuacja była już mocno zaogniona.
Przede wszystkim była to manipulacja i wyrwanie z kontekstu naszej rozmowy. To był tylko bardzo krótki fragment całej sytuacji. Szkoda, że ten człowiek nie nagrał wszystkiego od początku, bo wtedy byłoby widać, jak to naprawdę wyglądało. Najpierw sprowokował całą sytuację.
Zawodnik KSW wyjaśnił, że bezpośrednim powodem jego reakcji miały być słowa wypowiedziane przez drugiego mężczyznę.
Zapytałem go o to, co ma na koszulce. W odpowiedzi powiedział, że jest banderowcem. Dopytałem: „Jak to jesteś banderowcem?”, a on odpowiedział: „No jestem”. Później powiedział jeszcze, że AK też mordowało ludzi. Rozmawialiśmy chwilę, a dopiero później wyjął telefon i zaczął nagrywać to, co wszyscy widzieli w internecie.
„Nigdy nie miałem problemu z Ukraińcami”
Kuberski stanowczo podkreślił, że jego reakcja nie wynikała z narodowości rozmówcy i zaznaczył, że ma wielu znajomych pochodzących z Ukrainy.
Nigdy nie miałem żadnego problemu z osobami mieszkającymi w Ukrainie. Mam wielu bardzo dobrych znajomych i normalne relacje z Ukraińcami. Uważam jednak, że bardzo nie fair było wrzucenie do internetu wyrwanego z kontekstu nagrania. Wywołało to ogromną falę hejtu. On później mówił, że dostaje groźby i wyzwiska, ale to działało w obie strony.
Jak zdradził zawodnik, po całej sytuacji próbował jeszcze wyjaśnić sprawę z mężczyzną, który opublikował nagranie.
Zadzwonił do mnie, więc zapytałem go, po co wrzucił to wszystko do internetu. Powiedziałem, że mogliśmy porozmawiać twarzą w twarz, ale trafiłem na człowieka, który moim zdaniem szukał atencji. Oznaczał mnie, obrażał i znieważał. Uciąłem z nim wszelkie kontakty. Nie chcę mieć z nim już nic wspólnego, bo widzę, że jakakolwiek rozmowa nie ma sensu.
„Na sto razy zareagowałbym tak samo”
Kuberski nie ukrywa, że mimo krytyki nie żałuje swojego zachowania. Zapowiedział, że w identycznych okolicznościach ponownie postąpiłby tak samo.
Jeżeli ktoś prowokowałby w ten sposób i mówił o banderowcach, to na sto razy zareagowałbym tak samo. Mieszkam w Polsce i wiem, co się wtedy stało, więc moim obowiązkiem było zareagować. Jestem osobą publiczną i wiem, że dostało mi się z jednej i z drugiej strony, ale są pewne rzeczy, których nie uznam za normalne.
Na zakończenie zawodnik podkreślił, że odróżnia symbole państwowe Ukrainy od odwoływania się do wydarzeń historycznych związanych z działalnością UPA.
Każdy z nas pamięta i powinien pamiętać, co się wtedy wydarzyło. To były wydarzenia sprzed wielu lat, ale jeśli ktoś otwarcie promuje takie poglądy i mówi o nich w rozmowie twarzą w twarz, to nie sposób na to nie zareagować.
Zobacz także: Chase Hooper był o krok od końca kariery: „Powiedziałem żonie, że jeśli przegram, wracam do normalnej pracy”
źródło: Klatka po Klatce
























