Alexander Volkanovski wraca do Sydney jako mistrz i zapowiada, że rewanż z Diego Lopesem ma być czymś więcej niż kolejną obroną pasa. Australijczyk mówi o presji, doświadczeniu, kolejce pretendentów oraz rzuca typ na Gaethje vs. Pimblett – a przy okazji jasno kreśli swoją drogę do ewentualnego powrotu do wagi lekkiej.

Alexander Volkanovski 1 lutego po raz pierwszy będzie bronił pasa w swojej drugiej mistrzowskiej kadencji – i zrobi to w Sydney. Choć formalnie to „kolejna” obrona, sam mistrz podkreśla, że stawka jest większa.

To jest dość wyjątkowe, choć ja tak na to nie patrzę. Byłem w takich sytuacjach tyle razy, że to po prostu czuje się jak kolejna walka o pas. Ale masz rację – to moja pierwsza obrona w drugiej erze mistrzowskiej. Bardzo chcę tutaj postawić wyraźny znak. To nie jest zwykła obrona, mam coś do udowodnienia sobie i wszystkim innym – że nadal jestem tym dominującym mistrzem sprzed kilku lat.

Rewanż z Diego Lopesem ma dla niego dodatkowy ciężar. Po pierwszym starciu Volkanovski nie był w pełni usatysfakcjonowany.

To była dziwna walka. Oczywiście cieszyłem się z odzyskania pasa, ale przyjąłem też sporo obrażeń, byłem obolały i coś mi po prostu nie pasowało. Teraz to nowa walka i naprawdę chcę zrobić statement.

Pytany o przewagę doświadczenia nad Lopesem, który teraz ma już pięć rund „w rękach”, Australijczyk był jednoznaczny.

Doświadczenie zawsze robi różnicę. Kiedy plan A nie działa, musisz coś zmienić, dostosować się, a potem znów obrać inny plan. Ja potrafię to robić bez końca – jestem rozwiązującym problemy zawodnikiem. To kwestia mentalności i lat spędzonych w takich momentach.

Volkanovski odniósł się też do kolejki pretendentów. Wielu spodziewało się, że to Lerone Murphy dostanie szansę.

Byłem zaskoczony, bo myślałem, że to będzie Murphy – sam go przecież wywołałem. On też wziął walkę z krótkiego zastępstwa i zrobił wielkie KO łokciem. Ale UFC nagradza gotowość do walki, a Diego jest typem, który bije się z każdym i wszędzie. Ja i tak wezmę kogokolwiek mi postawią.

Atmosfera w Sydney ma być wyjątkowa.

W Perth było szaleństwo, a wierzę, że tutaj będzie jeszcze lepiej. To pierwsza moja obrona pasa w domu – ostatni wyjście, wszystkie flagi… nie mogę się doczekać. Mam świetnego partnera do tańca, więc damy show.

Zapytany o wagę lekką i potencjalny rewanż z Ilią Topurią, Volkanovski był ostrożny.

Chciałbym wrócić do 155, ale to musi mieć sens. Trzeba na to zapracować, a nie dostać to w prezencie. Najpierw robię swoje 1 lutego, potem szybki powrót – być może Murphy, może Movsar, zobaczymy. Jeśli UFC powie: ‘chcemy cię tam teraz’, wezmę to. Ale na dziś nie uważam, żebym już na to zasłużył.

Na koniec dał typ na starcie Gaethje vs. Pimblett o interim wagi lekkiej.

To będzie świetna walka. Jestem za Paddym. Już kilka razy miał przed sobą ogromne testy i je zdawał. W ostatniej walce pokazał, że potrafi trzymać się planu – a to będzie kluczowe przeciwko Gaethje.

Zobacz takżeLerone Murphy: „Volkanovski wygrywa z Lopesem 95 razy na 100”

źródło: wywiad dla TNT Fight Sports | foto: Mike Roach/Zuffa LLC