Israel Adesanya wraca do oktagonu po ponad rocznej przerwie i jasno stawia sprawę przed walką wieczoru UFC Seattle. Były mistrz nie mówi o głodzie zwycięstwa – mówi o determinacji i perfekcyjnym wykonaniu. To ma być jego odpowiedź na ostatnie miesiące.

Po serii niepowodzeń i dłuższej przerwie od startów, Israel Adesanya ponownie stanie w klatce, gdzie zmierzy się z rozpędzonym Joe Pyferem. Stawką nie jest pas, ale dla „The Last Stylebendera” to coś znacznie ważniejszego – powrót do formy i pokazanie pełni swoich możliwości.

„Chcę po prostu wykonać swoją robotę”

Adesanya nie skupia się na przeszłości ani bilansie ostatnich walk. Jego podejście jest jasne – liczy się tylko to, co wydarzy się w oktagonie:

Nie powiedziałbym, że jestem głodny. Jestem zdeterminowany.
To nie chodzi o serię porażek, tylko o występ. Kiedy dobrze występuję, przychodzą zwycięstwa, przychodzi złoto.

Nigeryjczyk podkreśla, że nie odczuwa dodatkowej presji związanej z wiekiem czy wynikami:

Wiek nie ma dla mnie znaczenia. Seria też nie.
To nie jest kwestia mentalna – chodzi tylko o to, żeby wejść tam i zrobić swoje.

Kluczowa zmiana – koncentracja

Były mistrz wskazał jeden konkretny element, który zawiódł go w poprzednich walkach i nad którym najmocniej pracował w przygotowaniach:

W ostatnich walkach czułem się dobrze, wyglądałem dobrze. Po prostu nie mogę stracić koncentracji nawet na sekundę. W tym obozie pracowałem nad tym, żeby utrzymać skupienie przez pełne 30 minut.

Adesanya odniósł się również do porażki z Nassourdinem Imavovem, gdzie – jak przyznał – popełnił błąd w kluczowym momencie:

Moim błędem było to, że od razu chciałem wrócić do akcji. Następnym razem dam sobie czas.

Pyfer? „Inny poziom w stójce”

Przed „The Last Stylebenderem” stoi jeden z najbardziej rozpędzonych zawodników w dywizji. Jednak Adesanya nie ma wątpliwości, gdzie leży przewaga:

W stójce nie może się ze mną równać. To inny poziom.

Jednocześnie jest gotowy na każdy scenariusz:

Jeśli będzie chciał się bić – świetnie.
Jeśli będzie chciał obalać – też świetnie.
Ja po prostu chcę pokazać to, co robię na treningach.

Nowy obóz, nowe detale

Choć nie doszło do rewolucji, Adesanya wprowadził kilka istotnych zmian w przygotowaniach:

To małe rzeczy – sen, stres, kontrola detali. Do tego nowy trener przygotowania fizycznego, który zrobił ze mnie lepszego sportowca.

Pas? „To przychodzi samo”

Mimo że dywizja średnia ma nowego mistrza, Adesanya nie patrzy jeszcze w stronę tytułu:

Moim celem jest wyjść tam, pokonać Joe Pyfera i dobrze się zaprezentować. Jeśli to zrobię – pieniądze, pas, wszystko przyjdzie samo.

Jednocześnie nie ukrywa, że obserwuje sytuację w czołówce, komentując panowanie Khamzata Chimaeva:

Zdobył pas, zrobił dobrą robotę. Ale powinien być aktywny – ja jako mistrz zawsze chciałem walczyć jak najczęściej.

„To będzie show”

Na koniec Adesanya wysłał jasny sygnał do kibiców przed galą w Seattle:

To nie będzie zachowawcza walka. Spodziewajcie się show.

W sobotnią noc były dominator kategorii średniej stanie przed szansą na odbudowanie swojej pozycji. Bez presji pasa, bez oglądania się na przeszłość – z jednym celem: przypomnieć, kim jest.

Zobacz także„Jeśli znowu będzie bójka, będzie źle” – Arman Tsarukyan ostrzega rywala przed rewanżem

źródło: YouTube / UFC on Paramount+