Anthony Hernandez nie szuka wymówek. Po przerwaniu ośmiu zwycięstw z rzędu „Fluffy” został zatrzymany przez Seana Stricklanda w walce wieczoru UFC Houston. Amerykanin przyznał wprost – popełnił błąd i zapłacił za niego wysoką cenę.

Anthony Hernandez przegrał przez TKO w trzeciej rundzie starcia z Seanem Stricklandem. Pojedynek był wyrównany, a sam „Fluffy” wierzył, że na kartach sędziowskich mógł być remis 1-1 przed decydującą odsłoną.

Kluczowy moment przyszedł nagle.

Myślałem, że idzie dobrze. Wydawało mi się, że jest 1-1. Rozluźniłem się i mnie złapał kolanem na tułów. To moja wina.

Hernandez podkreślił, że nie zamierza zrzucać odpowiedzialności na okoliczności.

Nic się nie stało. Wracam do rysowania planu od nowa i będę lepszy. Widzieliście, co stało się ostatnim razem, gdy przegrałem. Zrobiłem wtedy ogromny postęp. Teraz czas wrócić do pracy.

Dla 32-latka to bolesny przystanek w drodze do ścisłej czołówki wagi średniej. Przed galą wielu widziało w nim realnego kandydata do walki o pas. Seria ośmiu zwycięstw z rzędu została przerwana, ale pewność siebie zawodnika nie zniknęła.

Hernandez jasno daje do zrozumienia – to nie koniec jego ambicji, a jedynie lekcja, która ma go wynieść na wyższy poziom.

Zobacz takżeSean Strickland uderza w Khamzata Chimaeva: „Szuka łatwiejszej walki”

źródło: UFC Houston, wywiad w oktagonie | foto: Chris Unger/Zuffa LLC