Arman Tsarukyan nie zamierza już milczeć. Lider rankingu wagi lekkiej otwarcie zarzuca UFC, że świadomie ustawia dywizję pod jedną gwiazdę. I mówi wprost, dlaczego – jego zdaniem – został wypchnięty poza walkę o pas.

Arman Tsarukyan wciąż nie otrzymał żadnej oficjalnej odpowiedzi ze strony UFC w sprawie pominięcia go przy walce o tymczasowy pas na UFC 324. Przyznaje, że dopiero wybiera się do Las Vegas na rozmowy z matchmakerami, ale – jak podkreśla – nie ma wątpliwości, że organizacja gra dziś według jasno określonego scenariusza.

Pierwsze miejsce w rankingu, seria zwycięstw i pełna gotowość startowa nie wystarczyły, by znaleźć się w walce o pas. Zamiast niego w main evencie UFC 324 zmierzą się Justin Gaethje i Paddy Pimblett. I to właśnie ten drugi – według Tsarukyana – jest centralną postacią całej układanki.

Arman Tsarukyan twierdzi, że UFC świadomie chroni Anglika:

Wszyscy wiedzą, że oni próbują chronić Paddy’ego Pimbletta. Chcą zrobić z niego mistrza. To jego moment i oni doskonale wiedzą, że jeśli zestawią go ze mną, to on przegra i cała ta gwiazda po prostu zniknie.

Ormianin uważa, że Pimblett dostał najbezpieczniejszą możliwą ścieżkę do pasa:

Gaethje to dla niego łatwe pieniądze. Dlatego dali mu nawet walkę o tymczasowy pas. I tak nie będzie prawdziwym mistrzem, bo jest Ilia Topuria, a on nawet jego nie jest w stanie pokonać.

Tsarukyan nie ma wątpliwości, kto byłby dla Pimbletta największym zagrożeniem:

Jestem dla niego koszmarem. On wie, że jeśli się spotkamy, to przegra. Będzie próbował unikać tej walki przez całe życie.

29-latek pozostaje w pełnej gotowości startowej i zgłosił już dyspozycyjność jako rezerwowy na UFC 324. W międzyczasie utrzymuje aktywność sportową, ostatnio bez problemów pokonując byłego mistrza PFL Lance’a Palmera w pojedynku zapaśniczym.

Zobacz takżePaddy Pimblett uderza w Tsarukyana: „Niech się cieszy, że wciąż jest w UFC”

źródło: MMA Junkie | foto: UFC.com