Daniel Cormier uważa, że Islam Makhachev musiał na UFC 330 przejść przez jedną z najtrudniejszych prób w swojej karierze. Były podwójny mistrz UFC zwrócił uwagę na świetne przygotowanie Iana Machado Garry’ego, ale przede wszystkim podkreślił, jak Dagestańczyk zareagował w piątej rundzie, gdy jego narożnik nie miał pewności co do wyniku walki.
UFC 330 przyniosło pierwszą obronę pasa mistrzowskiego kategorii półśredniej przez Islama Makhacheva. Dagestańczyk pokonał Iana Machado Garry’ego jednogłośną decyzją sędziów, zapisując na swoje konto 17. zwycięstwo z rzędu w UFC i ustanawiając nowy rekord organizacji.
Według Daniela Cormiera nie był to jednak występ, w którym Makhachev przez 25 minut bez większych problemów narzucał rywalowi swoją wolę. Były mistrz dwóch kategorii wagowych zwrócił uwagę przede wszystkim na postawę Garry’ego, który bardzo dobrze przygotował się na zapasy Dagestańczyka i przez większość walki nie pozwalał mu na uzyskanie pełnej kontroli w parterze.
Widzieliśmy wielkiego Islama Makhacheva zmuszonego do walki w sposób, którego wcześniej u niego nie widzieliśmy. Owszem, wygrał cztery z pięciu rund, ale zobaczyliśmy go zakrwawionego i poobijanego. Ian Garry wielokrotnie mówił, że zamierza sprawić, żeby ta walka była dla Islama trudniejsza, niż ktokolwiek mógłby oczekiwać. I muszę powiedzieć, że Ian Garry był tak dobrze przygotowany, że stoczył prawdopodobnie najlepszą możliwą walkę przeciwko Islamowi Makhachevowi.
Cormier szczególnie zwrócił uwagę na pierwszą rundę. Makhachev szybko sprowadził rywala i przez niemal całą odsłonę kontrolował go z góry, ale nie był w stanie uzyskać takiej pozycji, do jakiej przyzwyczaił kibiców.
Islam sprowadził Iana bardzo wcześnie i kontrolował go przez resztę rundy. Ale była różnica. Nigdy nie był w stanie całkowicie go spłaszczyć ani naprawdę przejąć pełnej kontroli. Zabrał mu plecy i jeździł na nim niemal jak zapaśnik z college’u przez całą pierwszą rundę, ale nie potrafił zmusić Iana, żeby położył się na plecach, i nie był w stanie zabezpieczyć dominującej pozycji. Było widać, że utrzymanie Iana Garry’ego na dole będzie kosztowało Islama mnóstwo energii.
„Właśnie z takich momentów robi się mistrzów”
Największe wrażenie na Cormierze zrobiła jednak nie sama przewaga Makhacheva w rundach, ale sposób, w jaki mistrz odpowiedział na problemy w końcowej fazie pojedynku.
Trzecia runda należała do Garry’ego. Irlandczyk obronił próbę sprowadzenia, znalazł się na górze i przez dłuższy czas utrzymywał Makhacheva w pozycji stojącej, zdobywając punktację u wszystkich trzech sędziów. Jeden z arbitrów miał dodatkowo przyznać Garry’emu jeszcze jedną rundę.
W narożniku Makhacheva przed piątą rundą pojawiła się więc potrzeba dodatkowej mobilizacji. Cormier zdradził, że sztab mistrza przekazał mu, iż musi wygrać ostatnią odsłonę.
Narożnik Islama powiedział mu przed piątą rundą: ‘Nie wiemy, co się dzieje. Musisz wygrać piątą rundę’. I naprawdę wierzę, że właśnie z takich momentów robi się mistrzów. Z tych ciemnych chwil, kiedy nie jesteś pewien sytuacji i musisz wyjść tam i coś zrobić. Islam po raz kolejny pokazał i udowodnił, że potrafi to zrobić.
Makhachev odpowiedział najlepiej, jak mógł. W piątej rundzie po raz pierwszy w pełni zabezpieczył kontrolę z pleców Garry’ego, zapiął trójkąt rękami i przez całą odsłonę dominował z góry.
Wygrał piątą rundę w dominujący sposób. To był pierwszy raz, kiedy był w stanie naprawdę zabezpieczyć Iana i kontrolować go z pozycji za plecami. Zapiął trójkąt na tułowiu i przez całą rundę przewracał go i kontrolował. To był znakomity występ Islama i nadal pozostaje mistrzem.
Cormier: przestańmy przesuwać poprzeczkę dla Makhacheva
Były mistrz UFC zwrócił również uwagę na coś, co jego zdaniem często umyka przy ocenianiu Makhacheva. Zdaniem Cormiera nie powinno się oceniać Dagestańczyka według jeszcze wyższych standardów tylko dlatego, że osiągnął tak wiele.
Makhachev został piątym zawodnikiem w historii UFC, który zdobył mistrzostwo w dwóch kategoriach wagowych, a zwycięstwo nad Garrym pozwoliło mu ustanowić rekord 17 kolejnych wygranych w organizacji. Cormier uważa, że już sam fakt pobicia osiągnięcia Andersona Silvy powinien być traktowany jako wydarzenie historyczne.
Większość zawodników byłaby zachwycona, gdyby obroniła mistrzostwo w drugiej kategorii wagowej. Większość byłaby zachwycona, gdyby wygrała cztery albo pięć rund w takiej walce. Ale znam Islama i wiem, że on będzie oceniał siebie inaczej. Rzeczywistość jest jednak taka, że ciążyła na nim ogromna presja, żeby wyjść tam i wygrać.
Pomyślcie o tym, że Islam Makhachev wygrał 17 walk z rzędu. To absolutnie szalone. Kiedy Anderson Silva wygrywał wszystkie te walki, bronił pasa i później miał serię 16 zwycięstw, nikt nie sądził, że ten rekord zostanie kiedykolwiek pobity. Dzisiaj Islam tego dokonał. Jeśli spojrzymy na to w historycznym kontekście i zestawimy z największymi osiągnięciami sportowymi w historii, musimy oddać hołd człowiekowi, który cały czas udowadnia, że jest jednym z najwybitniejszych zawodników wszech czasów, jeśli nie najlepszym zawodnikiem, jakiego UFC kiedykolwiek miało.
„Ian Garry stoczył najlepszą możliwą walkę”
Cormier nie chciał również odbierać Garry’emu uznania za jego występ. Irlandczyk skutecznie neutralizował sporą część zapasów Makhacheva, a przede wszystkim nie pozwalał mistrzowi na uzyskanie pozycji, z których ten zazwyczaj kończy swoich rywali.
To właśnie dlatego były mistrz uważa, że należy spojrzeć na rezultat UFC 330 również z perspektywy poziomu rywala, z którym mierzył się Makhachev.
Ian Garry był tak dobrze przygotowany, że stoczył prawdopodobnie najlepszą walkę, jaką można stoczyć przeciwko Islamowi Makhachevowi. To pokazuje, jak dobrym zawodnikiem jest Ian, ale jednocześnie pokazuje, jak dobrym mistrzem jest Islam, skoro w takich momentach potrafi znaleźć sposób na zwycięstwo.
Cormier zauważył również, że Makhachev wyglądał momentami na bardziej zmęczonego niż zwykle. Jego zdaniem nie powinno to być zaskoczeniem – mistrz rywalizuje teraz w kategorii półśredniej i musi operować większą masą niż w czasach panowania w wadze lekkiej.
Islam chce zostać w wadze półśredniej
Po zwycięstwie Makhachev jasno zadeklarował, że zamierza pozostać w dywizji do 170 funtów. Cormier nie widzi w tym niczego dziwnego, zwłaszcza że Dagestańczyk nie musi już przechodzić przez niezwykle wymagający proces zbijania wagi do 155 funtów.
Islam wyglądał na trochę bardziej zmęczonego. Przepycha teraz większą masę niż wcześniej. Ale powiedział, że zamierza zostać w wadze 170 funtów. Powiedział, że będzie tutaj wszystkich sprowadzał i że jego styl walki działa w wadze półśredniej. Trudno wymagać od kogoś, kto jest mistrzem wyższej kategorii i nie musi zbijać takiej wagi jak wcześniej, żeby wrócił do limitu, który wcześniej był dla niego tak wyniszczający.
Cormier podsumował więc występ Makhacheva nie jako dominację bez skazy, ale jako kolejną demonstrację jego mistrzowskiego charakteru. Dagestańczyk został zmuszony do rozwiązania problemów, z którymi wcześniej w oktagonie nie spotykał się na taką skalę – i znalazł rozwiązanie dokładnie wtedy, gdy było ono najbardziej potrzebne.
Zobacz także: Dana White zachwycony Islamem Makhachevem: „Ta seria zwycięstw może już nigdy nie zostać pobita”
źródło: kanał Daniela Cormiera na YouTube
![Who’s next In The Cage [#6] – Kto następny dla Makhacheva po obronie mistrzowskiego pasa?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/08/whos-next-1-218x150.png)
![Who’s next In The Cage [#5] – Co dalej dla Gamrota po porażce z Salkilldem?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/08/whos-next-218x150.png)






















