Po latach startów w niższych kategoriach Marcin Wójcik wchodzi do wagi ciężkiej bez presji robienia limitu i bez kompleksów wobec gabarytów rywala. Przed starciem z Augusto Sakaiem na XTB KSW 113 Polak mówi wprost: to może być walka, która otworzy mu drzwi do największych pojedynków w dywizji.

Dla Marcina Wójcika sobotni występ w Atlas Arenie będzie pierwszym od lat pojedynkiem w kategorii ciężkiej. Rywalem Polaka będzie były zawodnik UFC Augusto Sakai, który zapowiadał, że czuje się faworytem i nie obawia się zapasów Wójcika. Sam zainteresowany podchodzi do tych deklaracji spokojnie.

To, że on czuje się faworytem, jest zrozumiałe. Każdy zawodnik na tym etapie czuje się faworytem w swojej walce. Fajnie, że jest świadomy moich zapasów i parteru. Mam tylko nadzieję, że jego plan nie będzie polegał na wciskaniu mnie w siatkę i kradzeniu czasu, bo to nie będzie fajne ani dla nas, ani dla widzów.

Wójcik nie ukrywa, że jeśli pojawi się okazja, będzie chciał sprawdzić Sakai’a właśnie w płaszczyznach zapaśniczo-parterowych.

Jeżeli będzie chciał walczyć w stójce – świetnie. A z zapasami podejrzewam, że prędzej czy później będę chciał spróbować go ciężko sprowadzić.

„To może być przepustka do walki o pas”

Starcie z Sakaiem Wójcik traktuje nie tylko jako sportowe wyzwanie, ale też jako potencjalny punkt zwrotny w karierze.

Pierwotnie celowaliśmy w mniejszego ciężkiego, bo trzeba przyznać, że Augusto jest jednym z największych zawodników w tej kategorii. Ale skoro ta walka doszła do skutku, to z drugiej strony bardzo się cieszymy. To może być przepustka do walki o pas.

Polak zdaje sobie sprawę, że kluczowe będzie nie tylko zwycięstwo, ale również sposób, w jaki ono zostanie odniesione.

Wizerunek i przebieg walki na pewno będą miały znaczenie. Jeśli to będzie dobra walka i wygram w zdecydowany sposób, to szansa na walkę o tytuł jest bardzo realna.

Bez zbijania wagi. „Mega wygodne, ale dziwne”

Debiut w wadze ciężkiej oznacza dla Wójcika zupełnie inną codzienność w tygodniu walki.

To jest mega wygodne, naprawdę. Ale jednocześnie trochę dziwne. Zazwyczaj głowa była zajęta robieniem wagi, a teraz nagle nie bardzo wiedziałem, co ze sobą zrobić.

Aktualnie Wójcik waży ponad 105 kilogramów, ale podkreśla, że brak limitu nie oznacza pełnej dowolności.

Ludzie myślą, że jak nie zbijasz wagi, to jesz wszystko pod korek. To nie do końca tak. Jemy w miarę lekko, żeby dobrze się czuć od początku do końca. Nie jest to tak restrykcyjne jak w niższych kategoriach, ale nadal trzeba się pilnować.

Doświadczenie po swojej stronie

Wójcik zwraca uwagę, że jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników na całej karcie XTB KSW 113.

Jestem po trzydziestce i jestem zawodnikiem z największą liczbą walk na tej karcie. To też o czymś świadczy. Brak zbijania wagi bardzo mi teraz pasuje.

Karta KSW 113 oczami Wójcika

Polak nie ukrywa, że sobotnia rozpiska robi na nim duże wrażenie.

Ta karta jest świetna. Bartosiński z Tulshaevem w walce wieczoru zapowiada się bardzo mocno. Pawlak to też nazwisko, które zawsze ogląda się z przyjemnością. Fajnie, że dołączył Marcin Różalski. Szpilka z Martinkiem, Wójcik z Sakaiem – od początku do końca jest naprawdę mocno.

Zapytany o typ na walkę wieczoru, wskazał mistrza kategorii półśredniej.

Moim typem jest Adrian Bartosiński. Ma bardzo mocny mental, więcej narzędzi i fizyczność. Nawet jeśli coś nie będzie mu wychodziło w stójce, ma plan B i plan C.

W kontekście walki mistrzowskiej Pawlaka z Zerhounim – Wójcik również nie ma wątpliwości.

Uważam, że Pawlak jest jednym z największych faworytów na tej karcie. Styl Zerhouniego powinien mu bardzo pasować. Jeśli ta walka potrwa dłużej, Paweł może dać prawdziwy koncert umiejętności.

Po walce: spokój i rodzina

Na razie Wójcik nie wybiega myślami daleko w przyszłość.

Najpierw walka, potem święta z rodziną. Wigilię organizujemy z żoną u nas w domu, Sylwester u przyjaciół. Spokojnie.

Więcej w wywiadzie dla naszej redakcji: