Mateusz Gamrot po raz pierwszy szerzej odniósł się do kulis zakończenia wieloletniej współpracy z Czerwonym Smokiem. Polski zawodnik UFC ujawnił, że regularnie przekazywał klubowi wysokie kwoty, jednak nie zgadzał się na warunki proponowane przez trenera Bartosza Jezierskiego. Jednocześnie podkreślił, że nie zamierza publicznie eskalować konfliktu.
Kilka dni temu spore zamieszanie wywołało rozstanie Mateusza Gamrota z poznańskim Czerwonym Smokiem. Najpierw zawodnik poinformował, że otrzymał wypowiedzenie z decyzji trenera, a następnie klub opublikował oświadczenie, w którym przekazał, że to sam „Gamer” zdecydował o zakończeniu współpracy z powodu braku porozumienia.
Podczas programu OKTAGON LIVE w Kanale Sportowym Gamrot po raz pierwszy szerzej odniósł się do całej sytuacji. Jak zaznaczył, nie chce prowadzić publicznej wojny na oświadczenia, ale postanowił wyjaśnić jedną kwestię dotyczącą rozliczeń finansowych.
Nie mam zamiaru wydawać żadnych oświadczeń, tak jak zrobił to trener, bo szkoda, że tylko to oświadczenie poszło w jedną stronę. Jedyne, co mogę dodać, to to, że rozliczałem się z klubem. Rozliczałem się w naprawdę dobrych sumach, bo były to dziesiątki tysięcy, które odkładałem do klubu. Faktycznie nie dawałem pięciu procent, tak jak trener chciał, bo uważałem, że to jest zdecydowanie nieuczciwe przy ilości czasu, jaką spędzam w klubie. Ale rozliczałem się z klubem, tak jak ma to miejsce w każdym klubie. I to tyle. Nie uważam, żebyśmy teraz mieli wyciągać różne rzeczy i publicznie to wszystko roztrząsać.
„Nikogo nie skreślam. Nadal szanuję ludzi z Czerwonego Smoka”
Mimo zakończenia współpracy Gamrot podkreślił, że nie rozstał się z klubem w atmosferze osobistego konfliktu i nadal darzy szacunkiem osoby, z którymi pracował przez lata.
Jak zaznaczył, jego głównym trenerem przez cały okres pobytu w Poznaniu pozostawał Arkadiusz Kordus.
Nie pokłóciłem się z nikim. Dalej szanuję wszystkich ludzi ze Smoka i wszystkich trenerów. Moim głównym trenerem był Arkadiusz Kordus i to pod jego okiem cały czas trenowałem. Trener Bartek był bardziej właścicielem klubu i dbał o jego funkcjonowanie.
Kordus pozostaje w narożniku Gamrota
Podczas rozmowy pojawiły się również pytania o skład narożnika przed najbliższą walką z Quillanem Salkilldem. Po wcześniejszych spekulacjach dotyczących braku Borysa Mańkowskiego, Gamrot wyjaśnił, że jego nieobecność wynika wyłącznie z wcześniej zaplanowanych obowiązków.
Jednocześnie potwierdził, że mimo rozstania z Czerwonym Smokiem w jego narożniku nadal znajdzie się trener Arkadiusz Kordus.
Borys prowadzi w tym czasie obóz na Sycylii, który był zaplanowany od wielu miesięcy i po prostu nie może go odwołać. Trochę szkoda, ale nie ma żadnych podtekstów. Skład narożnika praktycznie się nie zmienia. Thiago, Mike i Raju byli ze mną od zawsze. Doleci również trener Kordus z Polski, więc pod tym względem nic się nie zmieniło.
Przed Gamrotem kolejne sportowe wyzwanie. Już 16 sierpnia Polak zmierzy się z Quillanem Salkilldem w walce wieczoru gali UFC Vegas 120 w Meta Apex. Jak sam przyznał w tej samej rozmowie, będzie to również jego ostatni pojedynek w obecnym kontrakcie z UFC.
Zobacz także: Mateusz Gamrot przed ostatnią walką w kontrakcie z UFC: „Można wyszarpać dobry nowy kontrakt”
źródło: YouTube / Kanał Sportowy (OKTAGON LIVE)























