Paddy Pimblett nie zamierza długo rozpamiętywać porażki z Justinem Gaethje. Anglik zapowiada szybki powrót i otwarcie rzuca wyzwania kolejnym nazwiskom z czołówki kategorii lekkiej. Jedno go jednak wyraźnie zabolało – przetasowania w rankingu.

Po przegranej na punkty z Gaethje w walce o tymczasowy pas na UFC 324 „The Baddy” stracił nie tylko szansę na złoto, ale i pozycję w zestawieniu. Szczególnie zirytował go awans Benoita Saint-Denisa po wygranej nad Danem Hookerem.

Paddy Pimblett nie gryzł się w język na swoim kanale.

Szczerze mówiąc, wkurzyło mnie to, że Saint-Denis przeskoczył mnie w rankingu za pokonanie tego ogóra Dana Hookera. Dlaczego on jest wyżej ode mnie za wygraną z tym słabym Hookerem? O co tu chodzi?

Mimo medialnej wojny z Hookerem, Anglik deklaruje, że nie zamierza wybierać przeciwników. Ma jasne podejście – dostaje kontrakt, podpisuje i walczy.

Zawalczyłbym z każdym. Jakiekolwiek nazwisko wyślą mi w kontrakcie, podpisuję i wychodzę do walki. Ale Saint Denis to dla mnie świetne zestawienie. Dwóch najlepszych lekkich w Europie naprzeciw siebie. Albo przegrany z walki Max Holloway – Charles Oliveira. Do diabła, zawalczę nawet z Armanem, jeśli chcecie. Nie obchodzi mnie to. Zawalczyłbym z każdym.

Pimblett jasno określił też termin powrotu.

Wrócę latem. Dajcie mi tylko znać kiedy i gdzie, Hunter, Dana, Sean – i jestem gotowy. Nie mam żadnych kontuzji. Ludzie mówią: „Po takich obrażeniach będzie musiał pauzować miesiącami”. Nie miałem nawet wstrząśnienia mózgu. Zero bólów głowy. Miałem tylko poobijaną twarz i bolące oczy po wsadzeniu palców.

Bilans 9-1 w UFC wciąż daje mu mocną pozycję wyjściową. A patrząc na listę nazwisk, które sam wskazuje, kolejne starcie może znów wywrócić czołówkę kategorii lekkiej do góry nogami.

Zobacz takżePaddy Pimblett tłumaczy porażkę z Justinem Gaethje: „Nie widziałem dobrze, nie mogłem wejść w nogi”

źródło: YouTube Paddy’ego Pimbletta | foto: Getty Images