Valter Walker wraca szybciej, niż powinien. 28 marca w Seattle zmierzy się z Marcinem Tyburą, ale przyznaje wprost – jego noga po złamaniu strzałki wciąż nie jest w pełni zdrowa. Mimo to wychodzi do walki.

Do urazu doszło w październiku podczas gali UFC 321 w Abu Dhabi. Walker złamał kość strzałkową po kopnięciu na łydkę ze strony Louiego Sutherlanda. Od tamtej pory minęło niewiele ponad pięć miesięcy.

Valter Walker nie ukrywa, że problem nadal istnieje.

Mogę normalnie trenować, ale noga boli. Nie wróciła jeszcze w stu procentach do zdrowia. Lekarz powiedział, że do marca powinna być wyleczona. Zobaczymy. Trenuję codziennie, ale kontuzje są poważne. Nie życzę ich nikomu. To trudny, stresujący i czasochłonny proces.

Walker zdaje sobie sprawę, że w starciu z Marcinem Tyburą będzie miał „dwa cele” na plecach. Pierwszy to właśnie uszkodzona noga.

Moja noga będzie celem. Złamałem ją w ostatniej walce. Wiem, że nie jest w pełni zdrowa. Oni o tym wiedzą. Będą ją kopać.

Drugi element to jego specjalność – skrętówki na nogi. Brazylijczyk poddał w UFC już czterech rywali z rzędu i wie, że przeciwnicy szykują się na obronę tej broni.

Wiem, że będą trenować obronę skrętówek. Jestem tego świadomy. Nie oszukuję siebie. Będę przygotowany.

Choć pojedynek z Tyburą to duży krok w karierze, Walker otwarcie przyznaje, że wolałby jeszcze poczekać z walkami z czołówką.

Zrobię wszystko, co powie UFC. Jestem żołnierzem UFC. Jeśli dostanę misję, wykonam ją. Szczerze mówiąc, uważam, że jeszcze nie jestem gotowy na ścisłą czołówkę. Ale jeśli oni tak myślą, to wejdę i zawalczę.

Brazylijczyk podkreśla, że jego celem nie jest chwilowy błysk, lecz trwała dominacja.

Statystycznie mistrzowie wagi ciężkiej zdobywają pas w wieku 33-34 lat. Ja mam 28. Nie chcę zostać mistrzem na chwilę i zaraz stracić tytułu. Chcę być solidnym mistrzem i nim pozostać. Dlaczego miałbym iść przeciwko nauce i statystyce?

Na koniec wskazał, że sam Marcin Tybura nie jest dla niego największym problemem.

Moim problemem nie jest Tybura. Problemem jest to, kto przyjdzie po Tyburze. Nie wiem, kto będzie następny – i to mnie martwi. Karierę ma się jedną. Muszę dbać o nią jak o diament.

Starcie z Marcinem Tyburą na UFC Seattle może wystrzelić Walkera w górę rankingu kategorii ciężkiej. Pytanie tylko, czy jego noga wytrzyma presję – i kopnięcia doświadczonego Polaka.

Zobacz takżeMarcin Tybura pnie się w górę bez walki. Zaskakujący ruch w rankingu wagi ciężkiej

źródło: wywiad z MMA Fighting | foto: Facebook / Marcin Tybura, Jeff Bottari / Zuffa LLC – Getty Images