Przeprowadzka do Warszawy, setki rund zapaśniczych i zupełnie inny sposób trenowania. Przed obroną pasa na XTB KSW 115 Sebastian Przybysz postawił na największą zmianę w karierze – całe przygotowania przeniósł do WCA. Mistrz mówi wprost: robi to tylko dlatego, że Vitalii Yakyenko wymusza inny poziom pracy.

W centrum tego newsa nie jest sama walka – jest radykalna zmiana przygotowań Przybysza i to, jak bardzo Yakyenko zmusił go do wyjścia ze strefy komfortu.

Sebastian Przybysz przed starciem z Vitaliim Yakyenką praktycznie w całości przeniósł obóz do WCA w Warszawie. Wynajął mieszkanie, ograniczył treningi w Gdyni i podporządkował się pracy z zapaśnikami oraz trenerami – przede wszystkim Anzorem Azhievem i Arbiem Shamaevem. Powód? Styl rywala.

Nie mogę sobie pozwolić na trenowanie z dziewczynami na macie, kiedy mam naprzeciwko siebie gościa, który jest świetny zapaśniczo i dodatkowo jest niższy. W Gdyni nie miałbym teraz takich ludzi o takich warunkach.

– tłumaczy Przybysz.

Mistrz przyznaje, że ta decyzja wynika także z bolesnej lekcji sprzed lat – pierwszej walki z Antunem Račiciem, kiedy brak sparingów z niższymi rywalami kompletnie zaskoczył go w klatce.

Wyszło wtedy, że nie robiłem rund z kimś dużo niższym od siebie. Nagle gość skacze pode mną – inny dystans, inna motoryka, inna praca. Teraz nie chcę tego powtórzyć.

W WCA Przybysz nie tylko ciężko pracuje, ale trenuje… inaczej niż kiedyś. Arbi wymaga regularnych badań krwi, a Anzor pilnuje, by mistrz nie przetrenował organizmu.

Kiedyś trenowałem jak idiota – potrafiłem robić 14 treningów w tygodniu. Teraz trenuję mądrzej. Arbi bez badań krwi mnie nie wpuści na matę.

Przybysz przyznaje też, że trenerzy wręcz muszą go wyrzucać z sali, bo ma tendencję do przepracowania.

Ostatnio robiłem walkę z cieniem po treningu – trzydzieści sekund. ‘Sebastian! Do domu!’ – i mnie wywalił. Trener regularnie mnie stąd wygania, żebym był głodny na kolejny trening. I to działa.

Kluczowy element przygotowań? Zapasy i obrona przed sprowadzeniami. To właśnie na tym mistrz skupia się najbardziej, wiedząc, że Yakyenko będzie skracał dystans i szukał klinczu.

Anzor i Arbi bardzo dużo czasu poświęcają mi zapaśniczo. Każdy tydzień daje mi więcej pewności. Coraz mniej boję się tych zapasów. Jestem gotowy na Vitaliya.

Przybysz nie lekceważy pretendenta – wręcz przeciwnie. Po walce Yakyenki z Janem Ciepłowskim uznał go za zawodnika „klasowego, dynamicznego i efektownego”.

To gość, który ciężko zasuwa i robi się coraz lepszy. Nie można podejść do niego lekceważąco – bo to byłby błąd.

Obrona pasa odbędzie się 21 lutego na XTB KSW 115 w Lubinie.

Zobacz takżeMarian Ziółkowski typuje galę XTB KSW 114: „Jeśli Marcin Held ma wygrać, to tylko przez poddanie”

źródło: YouTube / Klatka po klatce | foto: KSW