Podwójny mistrz OKTAGON MMA nie zamierza zwalniać tempa. Will Fleury szykuje się do obrony pasa wagi ciężkiej i mówi wprost: to nie był przypadek ani jednorazowy zryw. Przed nim kolejne wyzwanie, a motywacja – jak podkreśla – wcale się nie zmieniła.

Podczas obszernego wywiadu dla Bloody Elbow Will Fleury wrócił do momentu, w którym sięgnął po tytuł wagi ciężkiej i został podwójnym mistrzem organizacji OKTAGON MMA. Irlandczyk przyznał, że przejście do królewskiej dywizji nie było tak rewolucyjne, jak mogłoby się wydawać – głównie dlatego, że jego ciało praktycznie nie zmieniło parametrów.

Przytyłem może dwa kilogramy. Tak naprawdę czuję się po prostu półciężkim, który walczy z ciężkimi.

– tłumaczył.

Największa różnica? Brak ścinania wagi. Dziesięć dni przed walką jem, ile chcę. Regeneracja jest o niebo lepsza, mam więcej energii i mogę trenować intensywnie praktycznie do samego fight weeku.

Fleury wrócił też do samego zdobycia pasa, podkreślając, że był to jeden z najtrudniejszych pojedynków w jego karierze.

To była prawdopodobnie najcięższa walka, jaką stoczyłem. W piątej rundzie byłem w dużych tarapatach.

– przyznał.

Ale bardzo chciałem postawić kropkę nad „i” i udowodnić, że jestem kimś wyjątkowym. To mnie przepchnęło przez ten moment.

Przygotowania do obrony tytułu wymagały od Irlandczyka podróży i sparingów z większymi zawodnikami. Sam przyznał, że znalezienie kogoś o warunkach zbliżonych do Martina Budaya nie było łatwe.

Nie znalazłem nikogo dokładnie o jego budowie. Trenowałem z dużymi nazwiskami, musiałem jeździć, szukać odpowiednich partnerów. To było coś nowego, ale też ciekawego doświadczenia.

W rozmowie pojawił się również wątek młodych talentów, z którymi Fleury pracował na macie. Szczególnie wysoko ocenił jednego z zawodników, z którym – jak sam przyznał – najtrudniejsze rundy w obozie… stoczył nie z ciężkimi, a z lżejszymi fighterami.

To pokazuje, że rozmiar nie zawsze jest kluczowy. Liczą się precyzja, inteligencja i etyka pracy. Sky is the limit dla takich gości.

Mimo ogromnych sukcesów Fleury podkreśla, że nie czuje się „spełniony” w klasycznym sensie.

Za każdym razem, gdy robię coś dużego, chwilę później myślę: okej, co dalej? Potrzebuję kolejnego wyzwania.

– mówił.

Ta walka jest właśnie tym. Jeśli dostaję platformę, potrafię ją wykorzystać. Zawsze tak było.

Irlandczyk odniósł się też do kariery Budaya w UFC, nie kryjąc zdziwienia decyzją organizacji o rozstaniu się z zawodnikiem.

Facet miał bilans 7-1 i serię zwycięstw. Jako fan sportu uważam to za absurd. Możesz nie lubić jego stylu, ale on wygrywał. Zamiast go zwalniać, trzeba było znaleźć kogoś, kto potrafi go pokonać.

– ocenił.

Jest skuteczny, nawet jeśli nie jest efektowny. Ja jednak będę bardzo rozczarowany, jeśli pozwolę mu narzucić swój styl i związać mnie walką. Chcę pokazać, że mam znacznie szerszy arsenał.

W rozmowie pojawił się również wątek Conora McGregora. Fleury przyznał, że był zaskoczony gratulacjami po zdobyciu pasa, mimo wcześniejszych publicznych spięć.

Nie zgadzamy się w wielu sprawach, ale jako zawodnik zasługuje na pełen szacunek. To, co zrobił w MMA, było wyjątkowe. Jako Irlandczyk zawsze będę kibicował innym Irlandczykom w klatce – i myślę, że on patrzy na to podobnie.

Teraz przed Fleurym kolejny test. Jak sam podsumował:

28 grudnia wychodzę i robię swoje. Jestem gotowy. Bardzo chcę tej walki.

Na koniec warto przypomnieć, że gala OKTAGON 81 będzie transmitowana w Polsce na antenach TVP Sport – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami.

Zobacz takżeJakub Wikłacz ma już zaplanowany kolejny start w UFC? Pojawiają się konkretne doniesienia

źródło: YouTube / Bloody Elbow | foto: OKTAGON MMA