Mistrz dywizji do 77 kg odpowiedział w swoim stylu na kontrowersyjną decyzją federacji dotyczącą wprowadzenia do rankingu Adama Masaeva.

Adrian Bartosiński nie kryje rozbawienia najnowszą aktualizacją rankingów, która pojawiła się po gali w Radomiu. Czempion opublikował w sieci prześmiewczą, przerobioną grafikę, na której to Adam Masaev widnieje jako prawowity posiadacz tytułu, spychając dotychczasowego lidera na pierwsze miejsce w zestawieniu pretendentów. Ta ironiczna reakcja to bezpośrednia odpowiedź na niespodziewany awans francuskiego zawodnika na piątą lokatę w oficjalnym rankingu organizacji.

Błyskawiczna kariera, jaką robi w federacji 26-letni Masaev, budzi ogromne emocje wśród ekspertów i samych zawodników. Reprezentant Francji podczas ostatniego wydarzenia w Hali RCS w Radomiu w imponującym stylu poddał Konrada Rusińskiego już w pierwszej odsłonie pojedynku, notując drugie zwycięstwo pod szyldem polskiego giganta. Choć jego przeciwnik nie był wcześniej sklasyfikowany, Wojsław Rysiewski zasygnalizował, że to właśnie ten utalentowany grappler może być kolejnym wyzwaniem dla panującego mistrza w starciu o pas.

Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy spojrzymy na drogę, jaką musiał pokonać Tymoteusz Łopaczyk. Zawodnik awansował z siódmej na trzecią pozycję po efektownym zwycięstwie nad wysoko notowanym Andrzejem Grzebykiem, co według sportowej logiki powinno stawiać go w roli naturalnego pretendenta. 

Głos w sprawie zabrał również Artur Ostaszewski, który reprezentuje interesy części czołowych zawodników wagi półśredniej. Menadżer z Shocker MMA Solutions wprost zasugerował, że obietnica walki o pas dla Francuza mogła paść jeszcze przed jego ostatnim wejściem do klatki, z pominięciem standardowych procedur sportowych. Zdaniem eksperta, budowanie pozycji pretendenta na wygranej z zawodnikiem spoza rankingu jest zbyt wątłą podstawą do walki o najwyższe trofeum, nawet przy nieskazitelnym rekordzie kandydata.

Sam Bartosiński aktualnie odpoczywa. Podczas obrony pasa na XTB KSW 116 w Gorzowie Wielkopolskim czempion przyznał otwarcie, że dramatyczne zbijanie wagi – sześć wanien i dwie godziny sauny – sprawiło, że w klatce czuł się jak z zacinającym się kontrolerem. Jego dietetyk zalecił mu cztery miesiące przerwy, by organizm w pełni się zregenerował. 

https://twitter.com/bartos_mma/status/2070598171047137740