Znów blisko, znów na styku – ale tym razem bez „splita”. Kacper Koziorzębski wygrał trudną, taktyczną walkę na XTB KSW 115 i udowodnił, że potrafi przechylić szalę na swoją stronę także w starciu z jednym z najmocniej bijących rywali w dywizji. A po wszystkim? Jak zawsze – więcej krytyki wobec siebie niż zachwytów.

W walce wieczoru gali w Lubinie Kacper Koziorzębski pokonał Artura Szczepaniaka przez większościową decyzję sędziów (2x 29-27, 28-28). W trzeciej rundzie rywalowi odjęto punkt za powtarzające się faule kopnięciami w krocze, ale – jak podkreśla zwycięzca – to nie ten element przesądził o jego wygranej.

Najbardziej cieszy mnie to, że u dwóch sędziów i tak wygrałem tę walkę. Nikt mi nie zarzuci, że wygrałem przez jajecznicę.

– rzucił z uśmiechem.

Koziorzębski przyznał, że jak zwykle jest wobec siebie surowy.

Zawsze doszukuję się tego, co poszło źle. Po drugiej rundzie dostałem opieprz od Dawida Pepłowskiego i myślałem, że jest źle. A po walce powiedział, że taktycznie wszystko było zrobione perfekcyjnie.

Kluczem miała być praca na zmianach pozycji rywala i przygotowanie pod konkretne akcje.

Wiedzieliśmy, że przy zmianie pozycji będzie szukał kopnięcia. Trzy razy go naruszyłem prawym w tym momencie, dwa razy go rozciąłem. Przy siatce czułem się bardzo bezpiecznie – głowa na siatkę i zrywanie klinczu, jak w walce Yana z Merabem.

Nie brakowało też trudnych momentów. Po jednym z kopnięć w krocze przez chwilę było naprawdę ciężko.

Po dwóch takich ciosach wszystko jest tkliwe. Był moment, że myślałem, że się zrzygam. To zabrało mi dużo prądu, w jednej rundzie na chwilę mnie odcięło.

Mimo to przetrwał i dowiózł zwycięstwo jako wyraźny underdog.

Chłop miał wjechać i mnie rozjechać, a ja nie mam nawet zadrapania na twarzy.

Wygrana może ustawić go w kolejce do walki o pas wagi półśredniej, choć aktualnym mistrzem jest jego klubowy kolega.

To coś, czym w ogóle sobie teraz nie zaprzątam głowy. Dużo rzeczy musi się złożyć. Czekam na rozmowy, bo to była przedostatnia walka w kontrakcie. Bardzo poważna rozmowa nas czeka.

Zwycięstwo dowiezione, kolejny „zielony kwadracik” zapisany. A co dalej? Rozmowy, kontrakt i być może największe wyzwanie w karierze.

Zobacz takżeWojsław Rysiewski ocenia i podsumowuje galę XTB KSW 115. Mamed vs. Pawlak, brak porozumienia z Kołeckim

foto: materiały prasowe KSW