To nie był tylko przegrany pojedynek. To była próba charakteru. W walce wieczoru XTB KSW 113 Muslim Tulshaev został złamany fizycznie – ale nie mentalnie. Dzień po brutalnym TKO pretendent wysłał jasny sygnał: on jeszcze wróci.

W main evencie gali w Atlas Arenie Adrian Bartosiński konsekwentnie narzucał tempo, spychał pretendenta do defensywy i w trzeciej rundzie zakończył walkę gradem ciosów i łokci. Tulshaev przez dwie rundy odpowiadał dynamiką, próbami poddań i zrywami ofensywnymi, ale z każdą minutą coraz trudniej było mu wytrzymać presję mistrza. Trzecia runda była już brutalną egzekucją.

„Wilk wciąż stoi dumnie”

Kilka dni po walce, Muslim Tulshaev opublikował na Facebooku wpis, który momentalnie obiegł środowisko:

„Z krwią na futrze wilk wciąż stał dumnie. Upadek ciała nie oznaczał klęski ducha. Walka niestety przegrana ale gra jeszcze trwa. Nowa energia, ten sam cel 😉”

To nie jest język zawodnika, który pogodził się z porażką. To zapowiedź powrotu.

Tulshaev wchodził do tej walki jako jeden z najbardziej rozpędzonych pretendentów w dywizji półśredniej. Nokauty na Andrzeju Grzebyku, Danielu Skibińskim, Marcinie Krakowiaku i Konradzie Rusińskim ustawiły go w kolejce do pasa – i doprowadziły do konfrontacji z najbardziej bezwzględnym mistrzem KSW ostatnich lat.

W Łodzi dostał wszystko, co w tej dywizji jest najcięższe: presję, zapasy, łokcie, kontrolę pleców i brutalny finisz. Ale nawet pod ścianą, nawet w chaosie trzeciej rundy, wciąż próbował poddań, szukał przetoczeń i nie składał broni.

To nie był koniec drogi

Dla Bartosińskiego była to kolejna, brutalna obrona pasa.
Dla Tulshaeva – pierwsza porażka w KSW, ale też sygnał, że mentalnie jest gotowy na więcej niż jedną próbę.

I właśnie to sprawia, że ten wpis nie jest pustym cytatem na social media.

To zapowiedź ciągu dalszego.

Zobacz takżeAdrian Bartosiński odpowiada na wyzwanie Adama Masaeva: „Przerwijmy tę karuzelę śmiechu”

źródło & foto: Facebook / Muslim Tulshaev