Nie było wielkich gal, rekordów oglądalności i stadionów. Były za to momenty, gdy twórcy KSW bali się wychodzić w koszulkach z logo federacji. Maciej Kawulski po raz pierwszy tak szeroko opowiedział o bankructwie, kryzysach wizerunkowych i decyzjach, które mogły zniszczyć KSW – albo uczynić je silniejszym niż kiedykolwiek. I dokładnie to drugie się wydarzyło.

Jeszcze zanim KSW stało się marką, którą dziś zna cała Europa, federacja przechodziła momenty, które mogły zakończyć jej historię. Maciej Kawulski przyznał w rozmowie dla ESKA ROCK, że w czasie budowania organizacji… zbankrutował. I to właśnie ten okres uważa dziś za jeden z kluczowych dla tożsamości KSW.

Ja zbankrutowałem. Mniej więcej w czasie, w którym tworzyłem KSW. Czułem się poniżony, ale bardzo szybko zrozumiałem, którzy ludzie są ze mną naprawdę. A gdy wstałem, zyskałem niesłychany wiatr w żagle. Pomyślałem: nic nie jest w stanie mnie zniszczyć.

Kawulski opowiedział też o kryzysach wizerunkowych, które dziś są już zapomniane, a wtedy realnie zagrażały przyszłości federacji.

Były momenty, w których byłem dumny, że tworzę KSW, a następnego dnia wstydziłem się założyć koszulkę KSW i wyjść na ulicę. Myślałem: zaraz ktoś we mnie rzuci jajkiem. I kiedy z tego się wykaraskujesz, odzyskujesz zaufanie ludzi, to wtedy czujesz się niezniszczalny.

Jednym z przełomowych momentów był… COVID. Podczas gdy wiele firm eventowych upadło, KSW zmieniło model działania i – jak przyznaje Kawulski – podwoiło przychody.

Szybko zmieniliśmy front. Weszliśmy w małe gale transmitowane w PPV i na koniec dnia podwoiliśmy przychody jako firma. Dla nas COVID stał się momentem, który – paradoksalnie – nas wzmocnił.

Założyciel KSW otwarcie mówi też o błędach promotorskich – takich, które publicznie dużo go kosztowały.

Na jednej z gal wstałem w trakcie walki, skrytykowałem ją i wyszedłem. Potem publicznie przeprosiłem, bo zrozumiałem, że nie miałem do tego prawa. Ale właśnie te upadki uczą i dają luz, który pozwala robić lepsze gale.

Dziś Kawulski mówi wprost: to właśnie porażki, bankructwo i kryzysy zbudowały DNA KSW.

Jeżeli upadłeś i wstałeś, to nie boisz się już ryzyka. A bez ryzyka nie ma wielkich gal. Nie ma KSW.

Zobacz takżeKawulski opowiada ciekawą anegdotę: „Mamed Khalidov był kompletnym leniem, ale geniuszem”

źródło: (ESKA ROCK / YouTube)